Komedia · 15 min czytania
WYRZUTY SUMIENIA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
(Przepraszam za format, ale sprawienie, by tekst na tym portalu wyglądał jak u siebie w komputerze graniczy chyba z cudem.)
Wyrzuty sumienia
Znaleźć portfel na ulicy, w którym są pieniądze to nie lada sztuka. Prawdziwy fart. Jednak zgubić taki portfel to prawdziwy pech. Tak się jednak złożyło, że Adamowi dopisało szczęście i znalazł w śniegu portfel, który ktoś zgubił. W pierwszym odruchu, gdy go dostrzegł, nie bardzo chciał uwierzyć własnym oczom. Gdy się już upewnił, że nie ma omamów wzrokowych, a pod jego nogami naprawdę leży czyjś portfel, zaczął się uważnie rozglądać wokół, czy ktoś nie robi sobie z niego jaj. Może w środku jest czyjś kał. Albo list do frajera, który dał się nabrać. Sam przecież robił takie numery, gdy był mały. Uważna penetracja wzrokowa najbliższego terenu nie przyniosła jednak żadnych rezultatów. Nic nie wskazywało na to, że ktoś go nagrywa, by później wszystko puścić w Internecie. Schylił się więc niby od niechcenia, podniósł portfel i włożył go do kieszeni kurtki. Po czym ruszył przed siebie swoim normalnym tempem, żeby nie wzbudzić czyichś podejrzeń. A nuż ktoś się już zorientował, że zgubił portfel i rozpoczął akcję poszukiwawczą. Ktoś biegnący chodnikiem od razu rzuciłby się w oczy. Droga do mieszkania, pomimo iż skrócona do maksimum, wydawała mu się wiecznością. Serce waliło jak oszalałe. Kilkustopniowy mróz w niczym nie przeszkadzał, żeby w kilka minut był cały spocony. Czuł jak koszulka przykleiła mu się do ciała. Tak, przecież nie codziennie znajduje się czyjś portfel. W głowie zakotłowało się mu od gorących myśli. Ile tam jest? Żeby była chociaż stówa. Albo lepiej dwie. Oczywiście wielce wskazane było, aby w środku znajdywały się trzy setki. Albo cztery. O pięciu nie śmiał nawet marzyć. To byłby już istny cud. Ale kto o zdrowych zmysłach nosi przy sobie tyle kasy? Nie, dobrze by było, gdyby była przynajmniej ta stówa. Przydałaby się jak nic przed wypłatą. Szedł jak w malignie. Ktoś powiedział mu cześć, ale zanim do niego to dotarło, ten ktoś był już bardzo daleko. Sąsiad z klatki spojrzał na niego krzywo, gdy Adam nie powiedział mu dzień dobry. Dopiero za drzwiami mieszkania Adam uzmysłowił sobie, że go widział. Od tego czasu sąsiad już zawsze będzie krzywo na niego patrzył. I szerzył plotki, że Adam zażywa narkotyki. Sam przecież go widział pod wpływem. I nie był to alkohol, bo ten przecież by wyczuł. Na pewno były to narkotyki. Albo jakieś dopalacze, o których tyle się teraz mówi w telewizji. Kiedy wreszcie Adam znalazł się w mieszkaniu sam na sam ze znalezionym portfelem, najpierw usiadł na kanapie, żeby ochłonąć. Po twarzy spływały mu krople potu. W gardle poczuł straszną suchość. Zabawne, pomyślał, jak może wpłynąć na człowieka taka drobnostka, jak czyjś portfel. Zanim zabrał się za jego penetrację, zrobił sobie herbatę. Dopiero później wyjął go z kurtki. Zauważył, że ponad wszelką wątpliwość portfel należy do kobiety. Bidulka, zaśmiał się w duchu. Usiadł przy kuchennym stole z dwoma postanowieniami. Pierwsze odwoływało się do jego katolickich korzeni. Zakładało, że jeśli znajdzie w nim więcej niż sto złotych to przeznaczy je na rzeczy pożyteczne. Drugie odzwierciedlało typowo polskie nastawienie do życia. Zakładało bowiem, że jeśli znajdzie mniej to wszystko przepije. Trzeba szczerze przyznać, że kiedy go otwierał czuł już w ustach smak darmowego alkoholu. Kiedy ostrożnie i delikatnie, niczym wargi sromowe kochanki, rozchylił poły portfela, zauważył wcale nie mniej interesujące wnętrze. No, może nie tyle interesujące było wnętrze, co jego zawartość. Zawierała bowiem całkiem pokaźny plik banknotów. - Ja pierdzielę - powiedział sam do siebie Adam. - Stary, ty to masz szczęście. Kiedy przeliczył banknoty, okazało się że stał się posiadaczem piętnastu banknotów stuzłotowych oraz dwóch po pięćdziesiąt złotych, jak również jednego dwudziestozłotowego i jednego o najmniejszym z możliwych nominale. Do tego portfel zawierał również około dwudziestu złotych w bilonie, co łącznie dawało kwotę 1650 zł! Niesamowite! W pierwszym odruchu Adam zamierzał wyrzucić portfel do kosza nie sprawdzając, co za oferma zgubiła tyle kasy. Jednak chciwość wzięła w nim górę. Przecież w pozostałych kieszonkach też mogły być jakieś pieniądze. Wprawdzie istniało niewielkie prawdopodobieństwo, iż tak jest w istocie, ale jeszcze przed chwilą zakładał, że w portfelu znajdzie nie więcej jak stówę. Dalsza penetracja przyniosła rezultaty w postaci karty do bankomatu, niestety bez zapisanego na niej PIN-u (co za idiotka), karty bibliotecznej (oczytana idiotka), prawa jazdy (idiotka potrafiąca kierować pojazdem mechanicznym) oraz dowodu tożsamości (bardzo ładna idiotka). Adam jak urzeczony wpatrywał się w zdjęcie dziewczyny. Nazywała się Patrycja Fujara (co wiele wyjaśniało), miała dwadzieścia trzy lata (czyli była rok młodsza od niego) i (o zgrozo) mieszkała niebezpiecznie blisko, bo w sąsiednim bloku. To dziwne, pomyślał Adam, że nigdy jej nie widziałem. Bo nie widziałem jej na pewno. Takiej laski się nie zapomina. No cóż, lachon będzie musiał poradzić sobie bez kaski. I wtedy go dopadły. Znienacka, bez najmniejszego ostrzeżenia, ostro szarpnęły za serce, potrząsnęły mózgiem, przycisnęły duszę. Pierdzielone wyrzuty sumienia. A myślał, że już ich nie ma. Oddaj co nie twoje, złamasie, poprosiły grzecznie o coś, czego, rzecz jasna, zrobić nie mógł. Przecież to nie twoje. Znalezione nie kradzione, próbował się bronić. Tak przeważnie tłumaczą się złodzieje… Nie jestem złodziejem! Po prostu miałem trochę szczęścia. … albo ludzie, którzy próbują mnie uciszyć. Ale ja się tak łatwo nie poddam. Nie tym razem. Co ja robię, pomyślał Adam. Gadam sam ze sobą. Wiesz przecież, gdzie mieszka ta niewinna dziewczyna, kontynuowały wyrzuty sumienia. Śmiem powątpiewać w jej niewinność. Z takim wyglądem… Na pewno ciężko na nie pracowała. Akurat. Ktoś, kto ciężko tyra, przeważnie zarabia grosze, a już z całą pewnością nie nosi przy sobie tyle kasy. Choćby z tego prostego powodu, że jej nie ma. Frajerka jedna. Może jest na utrzymaniu jakiegoś sponsora. A może to bardzo porządna dziewczyna? Nie ma takich dziewczyn. Są. Gdzie? Jedną masz szansę poznać. Oddając jej portfel. Mowy nie ma. Będziesz smażył się w piekle. Piekła też nie ma. Skąd tyle goryczy w tak młodym człowieku? Oddaj jej portfel. Nie oddam. Postaw się w jej sytuacji. Byłoby trudno tak się sfrajerzyć. Z pewnością byś chciał, żeby jakiś porządny człowiek odniósł ci portfel. Musiałby być skończonym osłem. Poza tym w tym kraju… Ten kraj tworzą tacy ludzie, jak ty. Więc nie miałbym portfela. Żeby zakończyć bezsensowny, jego zdaniem, dialog z wyrzutami sumienia, włączył radio. Z głośnika popłynęło: Ale jedno wiem po latach Prawdę musisz znać i ty Zawsze warto być człowiekiem Choć tak łatwo zejść na psy (Dżem)
No masz. Jeszcze i radio przeciwko mnie, zdenerwował się Adam. Wyłączył je i w celu zabicia wyrzutów sumienia włączył telewizor. Akurat leciał jego ulubiony program Szok TV. Prowadzący zapytał księdza: - Wyobraźmy sobie taką teoretyczną sytuację: ktoś…