Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Sport · 10 min czytania

Wyścig

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W mieszkaniu na czwartym piętrze włączony był telewizor. Przed nim w skupieniu siedziały dwie osoby – Filip oraz jego nowa dziewczyna Ola. U pierwszej osoby skupienie to było realne i autentyczne, u drugiej – z racji nieznajomości oglądanego widowiska – udawane. Filip jako wierny kibic kolarstwa postanowił zobaczyć kolejny wyścig, tym razem z racji pory roku był to belgijski klasyk Paryż – Roubaix. - No i po co się oni tak ścigają? Nie mogliby sobie pojechać ostatnie 20 km? Ja po 20 km mam już dość. - Ej, Ola, to przecież zawodowcy. Jak to powiedział kiedyś znany amerykański kolarz – na godzinę jazdy nie opłaca mu się wyciągać roweru z garażu. - No i…? – zaśmiała się. - Oni jeżdżą po 100 km dziennie i więcej. Tak więc są tak wytrenowani, że spokojnie przejadą 150 czy 200 km. Dlatego dystans musi być taki, by wyłonić najlepszych, najszybszych, najprzebieglejszych. - Dobra, ok, rozumiem. Ale patrz teraz! Na ekranie telewizora można było zobaczyć, jak kolarze wjeżdżają na odcinek brukowany. Niektórzy nazywają je „kocie łby”. - Muszą jechać po bruku? Po takich wertepach? Nie mogą sobie spokojnie po asfalcie? - Taki to jest wyścig. Odbywa się on zawsze wiosną i stanowi krótki, ale cenny sprawdzian dla kolarzy, którzy pragną zwyciężyć w tych bardzo wyczerpujących i trudnych zawodach. Jadą ponad 200 km po bruku w brudzie, deszczu i błocie. Ale to trwa tylko jeden dzień. Jeden dzień morderczego wysiłku. I nie ma co ukrywać – kraks. W tym wyścigu jest ich zdumiewająca obfitość. Dla tych co nie lubią takich tras są inne wyścigi, a zapewniam cię, że takich kolarzy też nie brakuje. - Ale zabawa – powiedziała z przekąsem Ola - Faceci to jednak mają pomysły… W tym brudzie się taplać i flaki sobie wypruwać, żeby pościgać się z kolegami po wertepach. - No widzisz, a kobiety nie mają. – Filip zrobił w tym momencie dłuższą pauzę – Każdy facet potrzebuje rywalizacji. Jeden mniej, inny bardziej. Jeden mówi: jestem hardcorem i jedzie np. w las by się ubrudzić, niekiedy na całego, a drugiemu starczy pojechać w koło bloku, co jest mało ciekawe. To dobre dla dzieci. Właśnie ta rywalizacja, to nas od was odróżnia. - Dobra, dobra – odparła nieco zbita z tropu Ola. Dyskusja ucichła na moment. Kolarze skończyli odcinek brukowany, po czym wjechali na chwilę na asfalt. Na przodzie utrzymywało się cały czas czterech zawodników, każdy z innego zespołu. Wśród nich był jeden z byłych zwycięzców Paryż-Roubaix. Kamera ukazała dużą zwartą grupę kolarzy podążających w pewnej odległości za prowadzącą czwórką. - Myślisz, że peleton dogoni ucieczkę? – spytał Filip. - Pelo-co? – zapytała Ola. - Peleton, ta duża grupa kolarzy. Czy twoim zdaniem dogonią ich? - Nie wiem, nie znam się. Przypuszczam, że dogonią. - Wracając do tego błota, to jest nawet na to określenie: belgijska pasta do zębów. Ola zaśmiała się słodko i pomyślała od razu o używaniu takiej pasty. Jej wyobraźnia zaczęła pracować, a jej myśli zaczęły spływać w różnorodne rejony. Ale z rozmyślań wybił ją natychmiast Filip, który krzyknął z przejęciem. - Patrz! W ciągu sekundy grupa kolarzy złączyła się rowerami i nastąpiła kraksa. Całość trwała bardzo krótko i aby zobaczyć co zaszło konieczne były telewizyjne powtórki. - Ale urwał! – powiedział do siebie Filip, nawiązując do powszechnie znanych z internetu słów. - Ojej. Ten czerwony coś wstać nie może. Patrz ile ludzi się zleciało. A ile samochodów. I jeszcze te rowery na dachach – odparła z przejęciem Ola. - Tak zawsze jest. Teraz o prowadzącej czwórce na chwilę zapomnimy, póki ci nie wstaną i nie odjadą. Ale jak będzie się to przeciągać, to realizator zrezygnuje ze śledzenia ich wypadku i zajmie się innymi. - Teraz coś się przynajmniej dzieje. Nie jak wtedy. Wtedy była nuuuda. - Oj nie przesadzaj. Jak jadą sobie i nic się nie wydarza to faktycznie, może być nieco usypiające, ale słucha się komentatorów, albo patrzy na detale; na przykład na rowery, stroje, technikę jazdy. Zawsze można pooglądać też krajobrazy. A jak sama widzisz te belgijskie są inne niż polskie. - Jak patrzę na te ich domy to są takie zadbane, ładne. Często, o wiele częściej z cegły budują. Zobacz też, że trawa tam jakaś taka bardzo zielona. A u nas? Jest słaba, przysypana miejscami śniegiem i licha taka. Tylko czemu między wioskami mają tak wąskie te drogi. Nie mogą ich poszerzyć? Albo tego bruku zlikwidować? - Bruk musi być. To tradycja, a że kolarstwo jest bardzo tradycyjne i bardzo europejskie, to krajobraz np. Belgii nie ulega zmianie. Drogi jak były, tak są wąskie. A bruk, tam gdzie się jeszcze da, jest zostawiany. Przynajmniej w tych miejscach, gdzie przebiegają trasy tych wyścigów. Nastąpiła cisza. Oboje wpatrywali się w ekran telewizora. Odnosiło się wrażenie, że dziewczynę coraz bardziej wciąga oglądanie sportowej relacji. - Słyszałeś? Komentator powiedział, że tamten co się przewrócił, wycofał się z wyścigu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%