Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 3 min czytania

Wyspa pijaków (prolog)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wyspa Manhattan, to kawał lądu leżącego na wschodniej ścianie Stanów Zjednoczonych. Jej burzliwa historia zaczyna się, a raczej znana jest, od najazdu Europejczyków na te ziemie. A, co było wcześniej? - kompletna dzicz, eksploatowana od niepamiętnych czasów przez różne plemiona miejscowych Indian, prowadzących w prymitywny sposób nieustające wojny między sobą. Ale? - no właśnie - czcili tego samego Boga Manitou, który był władcą przyrody, a w szczególności żywiołów, które od czasu do czasu nawiedzały wyspę wziętą w kleszcze dwóch odnóg rzeki Hudson. Słodkie wody wpływały do Atlantyku, gdzie kończyła się od strony południowej wyspa Manhattan, kończąc raj dla ryb, skorupiaków z rzek i jezior, zwierzyny łownej na lądzie i tego wszystkiego co potrzebne człowiekowi do egzystencji. No i te zwierzęce skóry potrzebne do budowy prymitywnych domów i odzieży, szytej z wartościowych skór borsuczych, zapewniało egzystencję dla tubylców, a w późniejszym czasie sprzedawanych za świecidełka, alkohol i broń palną, chciwym europejskim kupcom. - Słuchaj Szalony Koniu - zwróciłem się do mego rozmówcy, obiecałeś opowiedzieć mi o wyspie Governor? Szalonym Koniem nazywałem bezdomnego, który przesiadywał codziennie na murku przystani promowej na Manhattanie. Ja czekałem na malutki prom, starego rzęcha, który kilka razy dzienne kursował na tę malutką wysepę. Oberwaniec…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%