Filozofia · 7 min czytania
Wywiad
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
WYWIAD
Wpatrywała się w niego swoimi zielonymi oczami – oczami zielonymi zielenią dziwną, jaskrawą, palącą, zieleńszymi niż łąka wiosną, niż świeże, młode liście brzozy, ledwie zbudzonej z zimowego snu. Coś niesamowitego było w tych oczach. Ogromne, jasne, przeszywające. Było w nich coś kociego. Pomyślał, że takie oczy, jak oczy kota, świecą w ciemności.
Wpatrywała się – to nie jest odpowiednie słowo. Nie mogła się wpatrywać z tej prostej – a jednocześnie tak skomplikowanej – przyczyny, że nic nie widziała. Te oczy były zielone jedynie na zewnątrz, poza nimi istniała tylko ciemność, mroczna i pusta.
Zastanawiał się, jak ona widzi świat, złożony jedynie z dźwięków, dotyku i zapachów.
Widzi – znowu nieodpowiednie słowo. Ludzie są do niego przyzwyczajeni, jest zakodowane w podświadomości, takie proste, jasne i zwyczajne. Nie możemy się bez niego obejść.
Trudno je zdefiniować, udaje się to dopiero po dłuższym namyśle. Widzieć – to znaczy odbierać oczami bodźce, które następnie nerwem wzrokowym wędrują do mózgu, gdzie zostają przetworzone na obraz tego, co nazywamy rzeczywistością. W jej słowniku nie ma tego słowa i nigdy go nie było.
Część 22 / 3
Nie zna znaczenia wielu słów. Błękit. Ultramaryna. Czerwień.
Co to właściwie jest kolor? Jak wytłumaczyć pojęcie koloru komuś takiemu jak ona?
Zapytał ją przed chwilą czy nie brakuje jej tego. Kolorów. Nie, nie brakuje. Żeby odczuwać brak czegoś, musiałaby to najpierw znać. Musiałaby stracić kolory, by móc później za nimi tęsknić. Ona nigdy ich nie miała.
Zapytał ją, czy próbowała sobie wyobrazić kolory. Odpowiedziała, że tak, wiele razy. Czasem zdaje jej się, że to, co dostrzega w głębi swego umysłu może mieć coś wspólnego z kolorami. Ale nie wie na pewno. Czy może mu to wytłumaczyć? Nie, nie może. Tak jak on nie potrafi wytłumaczyć jej, czym są kolory.
…Kolory to sprawa światła, tłumaczy jej. Światło pada na coś, a powierzchnia tego czegoś pochłania część wiązki…
Śmieje się. Jej zielone, jaskrawe, kocie oczy śmieją się razem z nią. Przecież to nic ciekawego! Zupełnie nie rozumie, czym się tak inni ludzie podniecają. Uważa, że jej definicje są o wiele bardziej interesujące.
Część 33 / 3
Światło jest dla niej ciepłem na policzku w słoneczny dzień. Czerń kojarzy jej się z miękkością aksamitu i świeżym chłodem letniej nocy. Szarość jest dotykiem kociej sierści. Srebro jest zimne i ma metaliczny posmak krwi. Czerwień to ogień. Albo gładkość płatka róży, zależy od odcienia. Błękit – zapach powietrza po burzy i chłodny dotyk wody na skórze. Szum lasu jest zielony, głos puchacza fioletowy…
Więc tym są dla niej kolory? A czy nie chciałaby, pyta, poznać prawdziwych kolorów?
A te nie są prawdziwe?
Poprawia włosy ręką, chyba łaskoczą ja w policzek. On przygląda się im, tym włosom. Są długie do ramion i trochę się elektryzują. Właściwie nie mają koloru, nie są ani ciemne, ani jasne, co jeszcze bardziej podkreśla niesamowitość jej oczu.
Uśmiecha się do niego. Czy coś się stało? Dlaczego pan zamilkł? Coś jest nie tak? Ależ nie, oczywiście, że wszystko w porządku. Po prostu zamyślił się, mówi. Możemy przejść do następnego pytania? Tak, bardzo proszę.
Zastanawia się…