Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 9 min czytania

Wywiad z Panem Kłamstwo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wywiad z Panem Kłamstwo

Dzień jak co dzień. Wstałem rano, zrobiłem poranną toaletę, zjadłem pożywne śniadanie, które jest podstawą udanego dnia. Jak zwykle robiłem to z włączonym w tle telewizorem, nastawionym na kanał, na którym leciał jakiś program śniadaniowy. To moja konkurencja, której jednak nie traktuję poważnie, bo jak można zrobić dobry wywiad w trzy minuty z muzykiem, a chwilę późnij rozmawiać już o problemach z hemoroidami? Tak, jestem redaktorem. Oglądam jednak te programy z prostej przyczyny: wolę to od słuchania kiczowatej muzyki, czy powtórek seriali, których nienawidzę. Scenarzyści tych form telewizyjnych gniotów dopiero mają nudny zawód, a zarazem zawód, który podziwiam. Nie lada wyzwaniem jest napisanie sceny, w której młody chłopak kupuje chleb i mleko, trwającej pół odcinka. A tysiące, jak nie miliony, osób wpatruje się w tego biednego młodzieńca. To chore. Czy widzowie większości tych głupich seriali nie mają własnego życia, w którym wysyłają syna po pieczywo? Na jaką cholerę oglądać w ekranie telewizora sceny ze znanej nam codzienności? W każdym razie, po tym jak spożyłem już mój fundament energii, pojechałem do swojego studia. Czekała na mnie trudna rozmowa. Gdy dojechałem do pracy nie czułem się jeszcze najlepiej. Odczuwalne były konsekwencje wczorajszego bankietu. Było miło, nawet bardzo i gdyby nie dzisiejszy program zapewne leżałbym teraz w łóżku konkurencji śniadaniowej, a konkretniej długowłosej brunetki. Byłem profesjonalistą i zawsze doskonale przygotowywałem się do wejścia na wizję. Dziesiątki pytań jakie miałem zadać dla gościa rodziły się w mojej głowie przez cały tydzień oczekiwania na spotkanie. Teraz było inaczej. Bałem się tej rozmowy, miałem teoretycznie coś naskrobane w swoim notesie, ale wiedziałem, że on może mnie po prostu zjeść na oczach tysięcy odbiorców. Gość był nietypowy i tajemniczy. Znałem go od zawsze, nie tylko ze słyszenia, lecz tak naprawdę nie wiedziałem o nim nic. Tradycją już jest, że osoby, które do mnie przychodzą wcześniej piją ze mną kawę w lokalnej restauracji. Tak było i tym razem. Pan Kłamstwo był niewysoki, miał śmiesznie krótkie nogi, ciemne włosy i odstające uszy. Na spotkanie ubrał się jak na pogrzeb, może na własny pogrzeb… Nie wiem dlaczego nie chciał spojrzeć mi prosto w oczy. Zachowywał się dziwnie, czuł się niepewnie. Przez niego i ja wpadłem w zakłopotanie. Podaliśmy sobie dłonie na przywitanie. Jego ręka była spocona, a na twarzy wyraźnie malowały się rumieńce, chociaż w restauracji nie było strasznie wysokiej temperatury. Milczeliśmy, popijając, co rusz, łyk kawy. Nie odezwaliśmy się ani słowem przez 10 minut, odszedłem od stołu i powiedziałem, że zapraszam za 20 minut do studia. Pan Kłamstwo uśmiechnął się tylko sztucznie. To trafił mi się rozrywkowy gość- pomyślałem. -Witam państwa w moim autorskim programie „ Abstrakcja na jawie”. Dzisiejszym moim gościem jest ktoś, kogo zapewne wszyscy znacie z niejednej strony, odwieczny wróg pewnej szlachetnej kobiety, wyrafinowany i przebiegły, inteligentny i zabawny. Przed państwem Pan Kłamstwo! Wielkie brawa!- zapowiedziałem gościa, pierwszy z tak drżącym głosem Publiczności na sali, jak zwykle z resztą, reagowała bardzo energicznie. Oni również nie wiedzieli czego mogą się spodziewać po moim gościu i to ich, jak mnie, bardzo podniecało. Pan Kłamstwo wchodził szybko, jakby chciał jak najprędzej usiąść przy stole i zacząć rozmowę. Gdy ludzie go zobaczyli zamilkli. Nie podał mi nawet ręki, ale może to przeze mnie, gdyż byłem w tak wielkim szoku, że zapomniałem przez chwilę o dobrym wychowaniu i tradycji podania dłoni przez gospodarza. -Bardzo się cieszę, że nareszcie mogę z Panem porozmawiać. Na początek pytanie niezwiązane z Pana, hmmm jak to określić?, działalnością. Jak podoba się Panu w naszym studiu?- zapytałem. -Witam Pana, witam państwa, witam wszystkich przed telewizorami. Eh, co tu dużo mówić. Podoba mi się bardzo, a Pan jest bardzo dobrym redaktorem. Czuję, że to będzie dobra i owocna rozmowa. -Dziękuję. Dużo się ostatnio o Panu zarówno pisze jak i mówi. Jest Pan w każdej szanującej się gazecie i praktycznie w każdym wydaniu. Czym sobie Pan na to zasłużył? -Wiem o tym. Czym? To lata doświadczenia, ludzie się na mnie poznali. Wiedzą, że mogę im pomóc i z tego korzystają. A jak już to robią to o tym piszą. Proste. Każdy chce być w modzie a teraz jest mój czas. Teraz to ja, Pan Kłamstwo rozdaję karty i jest mi z tym dobrze.- odpowiedział. -A jak Pana…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wywiad z Panem Kłamstwo — czytnik · opowiadania