Inne · 5 min czytania
Wywiad z Siksą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Obszerne pomieszczenie w wieżowcu. Przestrzeń podzielona była na boksy. Każdy był tak samo zagracony jak poprzedni. W każdym stał komputer na biurku, lampka biurowa, kosz na śmieci i multum rzeczy, które się przydają. W życiu. W pisaniu o życiu. Wszyscy już wyszli z biura, tylko w jednym boksie była zapalona lampka. Na krzesłach siedziały dwie kobiety. Jedna postawiła na biurku dyktafon i włączyła go.
-Kim Pani jest? Z zawodu i prywatnie.
-Z zawodu jestem kobietą, która ma pieniądze. Która ma władze. Doszłam do tego. Sama. Nie miałam ani chwili czasu na przystanek. Przez całe życie ciężko harowałam by być tym, kim jestem teraz.
-A prywatnie?
-Prywatnie? Prywatnie jestem panią samą dla siebie. Nie musze się nikogo słuchać, nie jestem od nikogo uzależniona.
-Jak Pani do tego doszła? Jak wyglądało Pani życie?
Część 22 / 2
-Prywatnie, czy zawodowo?
-Prywatnie.
W boksie nastała cicha. Słychać było jedynie szmer przewijanej taśmy w dyktafonie.
-Kiedy byłam małą siksą cały czas mi powtarzano, że powinnam być taka, jak wszyscy. Rodzice tego chcieli. Pieprzeni konserwatyści... Nie wychylaj się – to było ich hasło przewodnie. Starałam się być taką jaką chcieli, dla nich. Tak bardzo się starałam być miła i zabawna. Chciałam być słodziutka i ostra. Ale to na mnie nie działało. Będąc młodą siksą szybko się zestarzałam i poddałam. W szkole średniej były grupki. Grupa rockowa, grupa metalowa, grupa hip-hopowa, grupa Britney Spears. Ci, którzy nie słuchali niczego konkretnego byli w grupie kujonów. Ale ja nie byłam w żadnej z tych grup. Siedziałam w kącie zapchanego korytarza i byłam nikim. Wszyscy na około byli kimś. Ale akurat ja załapałam się do tych kilku osób, które byli nikim. Próbowałam stać się kimś. Rodzice mnie do tego namawiali. Chcieli, żebym wyszła z kąta i na „już” stała się duszą towarzystwa. Ja też tego przez chwilę chciałam. Wierzyłam, że takim to lepiej. Że oni mogą wszystko. Myślałam, że tylko będąc jedną z nich można dosięgnąć gwiazd. Że tacy jak oni mają już zagwarantowaną nagrodę.
Starsza wersja młodej Siksy zamilkła. Na korytarzu rozległ się hałas. Sprzątaczki zaczęły swoją pracę.
-Kiedy nieco podrosłam zdałam sobie sprawę, że to wszystko kłamstwa. Ta cała nagroda, lepsze życie. Zwykłe kłamstwa. Widziałam jak oni wszyscy padają jak muchy. Te całe grupki. One ich nie uratowały. Zmarnowały tylko cześć życia. Przyjaźń - gówno prawda. Ona w niczym nie pomaga. Człowiek myśli, że ma oparcie, że ma, na kogo liczyć. I się przeliczy. Pierwsze, lepsze…