Fantastyka · 3 min czytania
Wyznanie nieśmiertelnego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nie piję Waszej krwi – brzydzę się; Słońce nie przynosi mi śmierci, Ale nie żyję też z Wami – wstydzę się; Moja dusza tylko ciszej od Waszych skwierczy.
Przenicowałem kolory I śmiertelność na wieczność zamieniłem. Subtelnie pokochałem horrory, Katedrę obowiązków w wieżę zmartwień obróciłem.
Swą ludzką i czystą postać Wstawiłem do kąta okręgu przeszłości. Moja skóra postanowiła przy swojej barwie zostać, A powietrze zgęstniało od samobójczych śladów rozmaitości.
Nie sypiam w trumnie – dziwne ? Bo świat to pudło aromatyczne, Wyściełane atłasem, co z marzeń stygnie – I sen dające – puste kultury eklektyczne.
Ja kocham ludzki świat ! Tylko ludzi w nim zbyt dużo... Triumf pustki w hałasie, promenadę wad, Miejsce, gdzie kosztem iluzji rzeczywistość burzą.
Część 22 / 2
Znam te demony leniwe, Tkające w powietrzu zapachy kuszące – Co dali ludziom wargi i oczy płaczliwe, Im ukłon oddaje na horyzoncie Słońce.
Gdy patrzę na Waszą błękitną planetę, Co Was – ćmy i repliki hoduje, Sądzę, że Bóg powinien Was – patyki – zawinąć w ciszy serwetę I pocieszam sam siebie: „diademu banity nie żałuję !”.
Czarnym lnem swego cienia Przyspieszam częstotliwość Waszych serc uderzeń. Zamiast skupić się na chwilę – wolicie omdlenia, Nie dopuszczacie umysłu do rozsądnych wejrzeń.
Przesiaduję po cichu w Waszych legowiskach, A Wy niezgrabnie szukacie mnie w nicości