Fantasy · 4 min czytania
Wyznawca Destrukcji
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
Hmm... tak jakoś niefortunnie się zdarzyło. Umarłem. Nie, zostałem zmasakrowany. Ale chyba najlepiej będzie jak zacznę moją historię tak jak powinno się to robić, czyli od początku. Mam... a raczej miałem na imię Bartek. Mieszkałem w dośc dużym mieście w południowej Polsce. Jestem... cholera muszę wbić to sobie do głowy że już nie jestem, ja byłem uczniem drugiej klasy liceum. Właściwie to za miesiąc kończyłbym drugą klasę. Potem wakacje, trzecia klasa, matura i wreszcie poszedłbym na prawo. No cóż, teraz nici z moich planów. Pragnę powiedzieć że jestem w pewien sposób szczęśliwy. Tak, to prawda. Jestem szczęśliwy że zginąłem. Ktoś mógłby pomyśleć, że mam coś nie tak z głową. Ja jednak jestem całkowicie świadomy tego co mówię. Nawet w sytuacji takiej jak ta jestem całkowicie świadom. Przez przymrużone oczy widzę dwoch ratowików medycznych próbujących przywrócić moje czynności życiowe. Ale ja wiem, że to na nic. Moja podświadomość mówi mi, że mój czas na tym świecie dobiegł końca. Dobra, powinienem wyjaśnić dlaczego jestem szczęśliwy z powodu mojej śmierci. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Byłem tak zwaną życiową porażką. Spieprzyłem każdą rzecz za którą się wziąłem. Nie miałem żadnych przyjaciół. Ze strony moich rówieśników słyszałem tylko obelgi. W szkole nie było dnia w którym ktoś nie schowałby mi plecaka, piórnika lub butów na zmianę. Oczywiście zdarzały się też miłe chwile. Było to wtedy gdy spędzałem czas z moją rodziną. Ah, kochana rodzinka... chyba jedyna rzecz za którą będę tęsknił. Żałuje również tego, że udało mi się przeżyć jedynie siedemnaście lat. Kto wie, może w przyszłości moje życie diametralnie by się zmieniło? Może udałoby mi się zostać prokuratorem... . Chwilę, o czym to ja... a no tak, umieram. Być może już umarłem. Nic nie widzę. Nie czuję żadnego bólu. To dziwne... . Mogę jedynie wychwićić niektóre odgłosy dobiegające ze świata zewnętrznego.