Komedia · 3 min czytania
XXVIII Konferencja Wierszy Szufladowych
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
XXVIII Konferencja Wierszy Szufladowych Starszy mężczyzna poprawił denkowate okulary, które boleśnie zaznaczyły swoją obecność na jego nosie. Poprawił też kartki leżące przed nim na biurku – i to po raz kolejny, więc praktycznie poprawił kartki raz już poprawione, czyli nic nie poprawił. Zgromadzona publiczność oczekiwała - na dodatek w napięciu. Wielkie, wycięte z kolorowej krepy litery ułożyły się dziś w napis „XXVIII Konferencja Wierszy Szufladowych”. - Uwaga! Uwaga! – uwaga ta brzmiała niczym zapowiedź nadejścia pociągu. Pociąg jednak nie nadszedł, nawet nie przyszedł (jak się okazało później siedział po prostu wygodnie w miękkim fotelu, paląc tanie cygaro i strzepywał niewidzialny pyłek z dwurzędowej marynarki). – Prosimy pierwszego Poetę na scenę. Na drewnianą scenę wszedł młody człowiek. Właściwie to mógłby być cały jego opis, był bowiem pryszczaty, gruby, niemodnie ubrany i na dodatek miał tłuste włosy. Kroki stawiał bardzo, bardzo powoli i ostrożnie. Trząsł się przy tym cały ze strachu, wiadomo – trema. Publiczność, która zgromadziła się na – oczywiście – widowni zachęciła poetę brawami. Ów zaczerwienił się, zatrząsł, kaszlnął, wydmuchał nos, wyjął pomięta kartkę i przemówił.…