Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Yuyugi, cz I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1 On mi pomógł Padał deszcz, wracałam ze szkoły. Na ramieniu miałam brązową, skórzaną torbę, a w ręku teczkę z nowym rysunkiem, z dziewczyną przebitą mieczem. Dlaczego akurat ona? Czemu to ją narysowałam i jaka jest jej historia? Dlaczego zrodziła się w mojej głowie i czemu od dłuższego czasu mnie prześladuje? Nie ma na świecie dzieła, które nie wyrażałoby niczego. Nawet proste malowidło może znaczyć bardzo wiele. Zadaję sobie pytanie co ona przedstawia... A może odzwierciedla mój stosunek do świata? Może ukazuje rosnące we mnie poczucie beznadziejności, tego, że jestem gorsza od innych, a może nawet nic nie warta. Szłam i szłam. Tak bardzo chciałabym przestać istnieć, ale jestem tchórzem i nigdy nie posunęłabym się do samobójstwa. Spuściłam głowę, a po moim policzku spłynęła słona, kryształowa łza, która z czasem zmieszała się z deszczem. Mokłam i było mi zimno, ale czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Najwyżej się przeziębię, albo dostanę zapalenia płuc, i tak nikt nie zauważy, że nie ma mnie w szkole. Nawet gdybym umarła, nikt nie zwróciłby na to specjalnej uwagi. Jestem tylko zwykłą szarą plamą, z której czasem tryska fontanna łez. Myślisz, że jestem słaba, że jestem beksą? Mylisz się, jestem bardzo silna! Nie możesz mnie oceniać, bo nie wiesz, jak to jest… być poniżanym każdego dnia. Nie chce mi się wracać do domu. Tam wszystko jest takie kolorowe, sztuczne, a przecież rzeczywistość jest szara, prawda? Teczka wypadła mi z ręki, prosto do kałuży. Schyliłam się, żeby ją podnieść, ale ktoś popchnął mnie i wylądowałam w brudnej wodzie. Podniosłam głowę, chciało mi się płakać. Wiedziałam, że to był ktoś ze szkoły, bo dostrzegłam ten okropny zgniłozielony mundurek. -Co za idiota, nic ci się nie stało?- usłyszałam męski głos, odwróciłam się, na wpół leżąc w kałuży. Nade mną stał wysoki blondyn, nie widziałam jego oczu, były zasłonięte czarnym rondem materiałowego kapelusza. Widocznie tak, jak ja starał się ukryć swoją duszę przed światem. Nie wiem dlaczego, ale ogarnęło mnie uczucie wielkiej przyjaźni, nigdy wcześniej tego nie czułam, bo nikt mnie nie lubił, nikt nigdy nie zapytał mnie, o to, czy nic mi się nie stało. Zastanawiałam się kim jest ten tajemniczy nieznajomy. Może jest lepszy od innych mieszkańców Tokio. Ale właściwie, dlaczego miałoby tak być? Nie mam znajomych, bo jestem ofiarą dla wszystkich, których znam. Skoro otaczają mnie źli ludzie, to dlaczego on miałby być inny? Jednak, te zasłonięte oczy, budziły we mnie tak wielki szacunek. -Nie, wszystko w porządku.- odpowiedziałam, a on podał mi rękę i pomógł wstać. Może to śmieszne, ale wzruszył mnie ten gest. Nikt mi nigdy nie pomagał, od zawsze byłam sama. -Co za bezczelność, wiesz kim był ten typ?- zapytał nieznajomy. -Na pewno kimś z mojej szkoły. –odpowiedziałam. -Proszę, weź… jesteś cała w błocie.-powiedział podając mi dużą materiałową chustkę. Wytarłam nią twarz i podziękowałam. Chciałam mu ją…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Yuyugi, cz I — czytnik · opowiadania