Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 3 min czytania

Z butami w życie...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Początek Nowego Roku zawsze sprawia, że przechodzi mnie niesympatyczny dreszcz. Wymyślam tuziny powodów żeby urwać się z domu, ale w tym dniu i tak mama wymaga obecności całej rodziny. Oczywiście chodzi o kolędę. - Może pora na ostatni sakrament? - Ostatnie namaszczanie?- Pytam zdziwiona proboszcza. Do ślubu mi się przecież nie spieszy, a święcenia kapłańskie to nie ta bajka. Czuję złość, irytację i rozbawienie jednocześnie. Nieprzyzwyczajona do takiej mieszanki uczuć czuję, że to skończy się zgagą. No i odbija mi się porządnie. Dlaczego ksiądz ingeruje w moje życie prywatne? Poczucie moralności, kapłańskiej posługi, czy dbałość o moje dobro? A może dobro kościoła i jego finanse. Mam 21 lat i rozumiem, że w czasach młodości mojej babki, ba, nawet matki, w tym wieku sakrament małżeństwa był na porządku dziennym. W końcu we wsi, gdzie wychowali się moi rodzice już byłabym starą panną. Ale nie dziś. Świat ruszył do przodu- kościół stoi w miejscu. Dlatego czuję rozbawienie. Pragnienie małych dziewczynek do ubrania białej sukni i stanięcia na ślubnym kobiercu coraz więcej młodych kobiet odkłada na później. Kogoś to dziwi? Księdza najwidoczniej bardzo. Czka mi się irytacją z nijakiego przymuszania do przyjęcia sakramentu małżeństwa w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z butami w życie... — czytnik · opowiadania