Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 5 min czytania

Z cyklu "święta polskie": szlachtowanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nie mogę tak. To będzie morderstwo. On tak niewinnie patrzy. – ze łzami w oczach Marzena drżącym głosem próbowała się usprawiedliwić. - Ale tak trzeba, proszę cię... – Agata wciskała jej do ręki duży, stolarski młotek. - Ty to zrób, ja nie mogę. – cała się trzęsła. Dłoń za nic nie chciała zacisnąć się na rękojeści. - Wiesz przecież, że mdleję na widok krwi. – Agata już była cała blada. Kiedyś przecięła się w palec ostrą krawędzią kartki papieru, zemdlała natychmiast. Gdy jej koleżanki zobaczyły ją leżącą nieprzytomnie na podłodze, myślały, że zmarła z powodu nadmiernego wykrwawienia. Wszakże palec cały był zbroczony krwią. Marzena popatrzyła niechętnie na stół. Leżał na nim dość spory karp, świeżo wyciągnięty z wanny, jeszcze trochę ociekał wodą, uderzał rytmicznie ogonem o blat, otwierając przy tym swoje rybie usta w cichym, niemym krzyku. Wyglądał przerażająco. Przewalał oczami po obu dziewczynach tak, jakby wszystko rozumiał, a powolne ruchy jego szczęki zdawały się układać w słowa będące zapowiedzią okrutnej zemsty. Zemsty zza grobu. - Nie jestem katem. Nie mogę. Będzie mi się śnił po nocach. - Marzena, no proszę cię. – Agata po przyjacielsku położyła dłoń na ramieniu koleżanki – Bądź dzielna... Dziewczyna podniosła młotek. Ścisnęła go oburącz i uniosła nad złowrogo zadartą głowę. Ręka zadrżała jej niewidocznie, ale wyczuwalnie. Wzięła głęboki oddech, zamrugała oczami. W innych okolicznościach wyglądałoby to wielce kokieteryjnie. Jednak rysujący grymas rozbudzanej w sobie nienawiści, w jaki uzbroiła się twarz dziewczyny, wskazywał na coś zupełnie odwrotnego. - Dobra, założę się, że gdybyś ty był na moim miejscu, zrobiłbyś to bez wahania, nie mrugnąłbyś nawet tym swoim okiem, tylko walnął mnie mocno. – Marzena, drżącym głosem zaczęła wrzeszczeć na biedną rybę - Jesteś zimnym draniem i pewnie nic nie czujesz. Poza tym na pewno jesteś zły i należy ci się kara, nie? Z pewnością masz wiele na sumieniu, może zgwałciłeś nawet kiedyś jakąś biedną rybkę, co? - Tak, to wredna kanalia! – Agata wtórowała jej ochoczo – Męska, szowinistyczna świnia! Załatw go! - Nie, nie mogę. – Marzena szlochając upuściła młotek na ziemię. Cała drżała. - No dobra, zróbmy to razem, okej? – Agata chwyciła jedną ręką młotek – na „trzy”, uderzamy go jak najsilniej w łeb, dobra? Raz, dwa... - Czekaj! On się nie rusza... – Marzena popchnęła palcem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%