Prawo · 3 min czytania
Z dziennika detektywa "PADNIJ"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z dziennika detektywa - "Padnij"
Zgłoszenie było o czwartej zero cztery. Ten grubszy jak zawsze zasiadł za kierownicą. Strzepnął tytoń na skyrznie biegów jednak nie to było docelowe miejsce jego zamierzeń. Ten drugi niski o koziej brudce. Prawie zaczepił się nią o klamkę, gdyż wzrostu był co najmniej psiego. I przemierzyli śmierdzące uliczki, jelniogórskiego padołu. Tak rzekli mawiać, gdy w wiosenne noce ze snu zimowego budziło ich złowieszcze szczekanie telefonu. -"Do roboty psy" gadali Ci co na komisariacie do końca życia jeść karmę będą. To tutaj ten grubszy odchakrnął, bo od 8 roku życia tlił papierosa za papierosem. Manrta jego życia odbijała mu się codziennie gdy po nocce przychodził i na śnaidanie maczał w kawie kolejnego dymnego kolegę. -"Spore dziury, chyba zabawić się chcieli." I nie mówił tu o Ricie nocnej dziewczynie klubem nazwanej do której progów z podróży dalekiej tak zwani pół mężczyźni przybywali. Pół, bo nawet pół drogi nie przemierzyli i w połowie nie zatęsknili za tymi którym obiecywali do grobowej deski na kolanach czuwać. Tak zwanymi Żoneczkami kochanymi. Nie chodzi też o dziury na szosie proszące o pomstwę tych co je dziennie kilka razy przelatują. Do Euro nowe