Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 6 min czytania

Z dziennika Filuterny.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Z dziennika Filuterny"

Jam jest Emese Filuterna węgierski szpieg, pojmana i katowana lecz całkowicie świadoma spisuję ostatnią wolę. Ktokolwiek otrzyma tą kartkę, proszę byś odnalazł mego lubego Andreasa i przekazał mu ten świstek.

Adreasie. Nie zasmucaj z mego powodu. Walczyłam do końca w naszej wspólnej sprawie. Kazus naszego narodu. Jedynie złościć możesz się, bo obiecałam Ci uważać i wrócić. Przepraszam, bywaj. Chcę byście moje raporty dostarczyli królowi, rozgłaszajcie je wszem i wobec. Niech kraj nasz się przygotuje, już wiem co Sulejman knuje.

Zaczajam się za rogiem, nadjeżdżają handlowcy z pobliskich mieścin. Upewniam się, że nikt mnie nie widzi i szybko wskakuje do kocza. Straszny odór, co to jest? Tygodniowe ryby- ohyda. Nagle zatrzymujemy się, więc zerkam nieśmiało, droga wolna. Wyskakuje z powozu i pędzę w stronę stoisk. Kupuję trzewiki i szaty aby nie wyróżniać się spośród tłumu. Zmierzam w stronę wejścia na główny dwór sułtana. Niespodziewanie wyrastają przede mną straże. Nie przewidziałam tego. Pytają ‘’ktoś Ty?”. Utrzymuję nerwy na wodzy i szybko odpowiadam „jam szwaczka z Kądzieli, szyć mam suknie dla panienki Wać Pana”. Spojrzeli tylko po sobie, udało się. Wchodzę tylnim wejściem, dla służebnych. Miejsce okazało się skromne jak na meczet. Wnętrze oszałamia wielkością i zaskakuje prostotą. Całkowita harmonia zawierająca delikatne detale z nutką starego stylu greckiego. Skup się! Nie mogę dłużej kręcić się tutaj w szatach niemalże chłopki. Chyba, że chciałabym ukazać moje zdolności krawieckie przed Roksolaną, obecną miłością Sulejmana. Ktoś idzie! Chowam się do jakiegoś schowka. Pełno gratów, potykam się o coś, ale upadam na coś miękkiego. Patrzę przez szparę w drzwiach, tłumy ludzi, szlachta zapewne na spotkanie polityczne. Wszyscy przyodziani w swe najlepsze kostiumy. Piękne suknie, obficie fałdowane, szerokie ozdobne rękawy, wysokie kołnierze. Czuję pod sobą delikatną wełnianą tkaninę. To suknia. Szybko realizuje swój pomysł. Jeszcze tylko chusta na włosy i dyskretnie wychodzę. Suknia leży idealnie, inne szlachcianki wyglądają podobnie. To działa, wtapiam się w tłum i wchodzę do sali, gdzie wszyscy goście zasiadają przy stole. Jest i Sulejman Wspaniały, wszedł wolnym powabnym krokiem. Skupia na sobie uwagę wszystkich obecnych i rozpoczyna spotkanie przemówieniem nawiązującym do obecnej sytuacji politycznej Imperium Osmańskiego. Nagle uderzają mnie słowa: atak na Węgry. Wiedziałam! Omawia plan ataku, który ma zamiar wcielić w życie za dwa miesiące pod Mochaczem. Drwi z Ludwika Jagiellończyka na co zgromadzeni odpowiadają radością. Sprytnie Sulejman zwrócił uwagę na fakt, że tron naszego kraju zgodnie z wcześniej zawartymi umowami, przypadnie dynastii Habsburgów, z racji że nasz król nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z dziennika Filuterny. — czytnik · opowiadania