Inne · 10 min czytania
Z nieba na ziemię (część 2)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
zapraszam najpierw do przeczytania Z nieba na ziemię (część 1) miłego czytania :)
*** - Może to było spowodowane tą całą zamianą tych aniołów. Rzadko się takie coś zdarza, więc skąd mamy wiedzieć jak ludzie na to reagują. Michał wydawał się być naprawdę rozsądnym aniołem, uspokajał mnie, pocieszał, że wszystko w porządku. Stwierdzenie „rzadko się zdarza” zaciekawiło mnie. Czy on zna podobną historię? Czy jest możliwe, że nie jestem jedynym aniołem, którego taki zaszczyt dopadł? Poczułbym się lepiej, może nawet inni aniołowie przestaliby tak patrzyć na mnie wzrokiem zaniepokojenia, zazdrości, pewnego rodzaju dystansu. Jesteśmy, jakby to powiedzieli ludzie, jedną wielką rodziną i teraz w tej rodzinie pojawiła się czarna owca, która zrobiła duże zamieszanie, a jak widać poprzez zachowanie Anny, nie tylko w świecie niebiańskim. Teoretycznie to nie moja wina, ale przecież nikt nie będzie obwiniał samego szefa. Starałem się poznawać coraz bardziej Annę. Nie znałem jej przeszłości, nie widziałem jak dorasta, i które zdarzenia miały duży wpływ na jej teraźniejszy charakter. Czułem się dziwnie wiedząc, że inni aniołowie obecni w tym domu, znają ją o wiele bardziej niż ja. Nie wiedziałem nawet czy wypada mi zapytać o jakieś historie z życia Anny, albo chociaż o jej obecny stan ducha. Michał dużo mówił, wiele tłumaczył ogólnie, co, kto, jak i dlaczego. Wreszcie widząc, że zaczynam się gubić, zapytał czy może nie chciałbym czegoś konkretnego wiedzieć o Annie. Spojrzałem na nią. Siedziała nieruchomo przed telewizorem i oglądała jakiś film. Miała twarz spokojną, usta układały się w lekki uśmiech. I wtedy przyszło mi do głowy pytanie, może nie najbardziej optymistyczne, ale pomyślałem, że odpowiedź może mi dobrze opisać tą dziewczynę, a pytanie to brzmiało, czy ona ma jakieś problemy, niepokoje, zmartwienia? Michał zastanowił się trochę, spojrzał w górę, jakby szukał natchnienia na dobre ułożenie zdania. - Z tego, co mi wiadomo, to żadnych jakichś większych nie ma. Takie zwykłe codzienne, jak wszyscy ludzie. Czasem brakuje jej pieniędzy, czasem brakuje dobrego słowa od przyjaciela. Jak to ludzie, czasem choruje na jakieś tam przeziębienie. Tak sobie myślę teraz, że chyba bardzo samotna jest. Już dawno się tu żaden chłopak nie kręcił, o żadnym nie opowiadała, a jej koleżanki to chyba wszystkie mają już swoich „wybraków”. Ona jednak bawi się, imprezuje, to chyba tyle z jej problemów.
*** Mijały dni. Krystian obserwował uważnie zachowania Anny, chciał jak najbardziej ją poznać, w jak najszybszym czasie. Spotykała się z koleżankami w barach, dużo rozmawiały, opowiadały sobie stare historie oraz te, w których biorą udział teraz. Obserwował ją na dyskotekach, na które chodziła raz, dwa razy w tygodniu. Zawsze tam kogoś poznała, ale znajomość kończyła się na jednej nocy. To był chyba jej największy problem, a zarazem pech do poznawania mężczyzn, bo według opinii jej anioła, trafiała na samych najgorszych. Mimo to, Anna wydawała się być naprawdę szczęśliwą. Były dni, kiedy tańczyła, biegała od pokoju do pokoju, z rozpromienioną buzią, śpiewała na głos, zawsze te najbardziej wesołe piosenki. Razem ze swoją siostrą, gdy tylko były same w domu, dobrze się bawiły. Wtedy też ich aniołowie mogli odetchnąć. W domu, bowiem panował wesoły nastrój, który na stworzenia niebieskie też działał. Michał i Krystian pamiętali dobrze czasy, kiedy sami się tak dobrze bawili, więc gdy tylko przychodziła okazja, sami, razem ze swoimi podopiecznymi tańczyli i śmiali się. Tego dnia właśnie tak było. Dziewczyny sprzątały w domu. Właśnie w radio puścili letnią piosenkę, więc Michalina zrobiła głośniej, zaczęły tańczyć i śpiewać. W czasie tych niewinnych wygłupów, w których brały jednak udział nie 2, a 4 osoby, gdzie dziewczyny nieświadome zupełnie tego, co dzieje się nad ich głowami udawały śpiew wokalistki ze wszystkimi towarzyszącymi temu emocjami, a Krystian grał na gitarze, nagle przy jednym z obrotów, nieistniejąca gitara zahaczyła o wazon z kwiatkiem stojącym na stole, po czym ten spadł na ziemię. W wirze tych wszystkich emocji, Krystian krzyknął „przepraszam”, na co zupełnie w odruchu ludzkim, z pełnym uśmiechem, Anna odpowiedziała mu „nie szkodzi”. Zapadła przerażająca cisza. Michalina patrzyła z wielkimi oczami na Annę, po pierwsze, dlaczego ten kwiatek spadł, po drugie, do kogo ona mówi. Anna stała jak zamurowana, wpatrzona w mokry dywan, na który przed chwilą wylała się woda z wazonu. Michał i Krystian patrzyli to na siebie, to na dziewczyny, nie wiedząc, co zrobić, czy mogą się odezwać, czy może lepiej być teraz cicho, żeby jakimś cudem Anna nie usłyszała ich znowu. Na szczęście dziewczyny szybko wytłumaczyły sobie całe zdarzenie. Tak mocno skakały, że wibracje spowodowały, że wazon spadł, a co do słów Anny, no cóż, tak głośno była włączona muzyka, że wydawało jej się, że…