Zbrodnia · 5 min czytania
Z oczu można wyczytać wszystko... Albo nic.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z oczu można wyczytać wszystko. Albo nic. A jeśli już da się cokolwiek odczytać, to jest to rzecz sporna, by nie rzec: kontrowersyjna. Tak było i wtedy w piątek, tydzień temu, trzydziestego listopada.
Jedni mówili, że w tych zielonych oczach było jedynie puste szaleństwo. Jedni… Wszyscy tak mówili! Może to był skutek szoku? Nie wiem. Ale wiem jedno: to, co było w oczach tej dziewczyny nie było puste. Szaleństwem pewnie było, jednak nie pustym. Ja widziałem dramatyczne wołanie o pomoc. Te oczy aż krzyczały! A i tak nikt tego nie widział. Bo wszyscy skupili się na tym, co dziewczyna miała w ręku. Broń, przez którą ona błagała o pomoc, jakby przewidziała, że wyraz oczu nie pomoże.
I dziewczyna pomocy nie dostała. Och, dlaczego jej nie dostała!? Czy ten strach odebrał nam rozum? Czy ten strach zabrał nam wzrok!? Tę zdolność dostrzeżenia tragedii!? Nie wiem. Ja sam, wstyd się do tego przyznać, ale ja sam byłem jak z kamienia. Bałem się. Och, tak okrutnie się bałem! I to ten strach mówił mi, że ona jest zła i trzeba ją powstrzymać. Dopiero później to zobaczyłem. Łzy, rozpacz… Ta dziewczyna mówiła, że jej życie się skończyło. I że poczuje się naprawdę dobrze, jeśli pociągnie kogoś ze sobą w stronę śmierci. Ktoś się jej ostrożnie spytał, dlaczego ona to robi? Dlaczego tak bardzo chce umrzeć i co więcej, kogoś zabijać? Dziewczyna zaczęła opowiadać o nowej przyjaciółce, która już nigdy jej nie opuści, która ją zniszczy. Jak nie teraz, to za dwadzieścia lat. Mówiła o tej przyjaciółce z nienawiścią, ale i z szacunkiem. Jak ona miała na imię…? Ach, schizofrenia. I nim ktoś zdążył ugryźć się w język, wypalił: Nie porzucaj nadziei! Pokonasz chorobę, jeśli tylko tego chcesz!
Nie wiedzieć czemu, te słowa dziewczynę zeźliły. Kpiła z nadziei, krzyczała, że dla niej nadziei nie ma! Rokowanie jest złe, a jak nie zabije jej schizofrenia, to neuroleptyki. Syczała przez zaciśnięte zęby, że psychotropy zmienią jej organizm w ruinę. Więc niby po co ma żyć? By żyjąc umierać? Wycelowała w jedną z kobiet, która miała nieszczęście być z nami. Zanim zdążyliśmy choćby nabrać powietrza w płuca, kombinacja metalowa huknęła. Rozległ się krzyk, zarówno ranionej, jak i nasz, i ludzi, którzy byli na zewnątrz. Dziewczyna śmiała się. Pytała, czy ktoś jest jeszcze chętny, by wybrać