Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 10 min czytania

Z pamiętnika N. Listy do ...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kochana Mamo.

Dlaczego nigdy nie możesz mnie zrozumieć. To nie moja wina była, że wciąż się nie zgadzam z tym co dorośli postanowili. Przecież to moja przyjaciółka, a nie wróg. To, ze dorośli nie potrafią się zgodzić nie powinno dzieci dzielić. A jednak tak się dzieje. A K. jest mi bliska jak siostra. I ja nic na to nie poradzę. Jutro będzie bal karnawałowy. Będziemy przebrane jako Dżeki i Nuka z "Małych mieszkańców wielkich gór". Ja będę tym brązowym misiem, a ona białym. I nikt nam nie przeszkodzi, bo przyjaźń jest silniejsza. Zobaczymy jak to będzie.

I już po zabawie. Było bardzo fajnie, dużo zabawy i śmiechu. Ale potem była rozmowa z Tobą Mamo i Jej rodzicami. Nie było to już przyjemne i nie mogę się z tym pogodzić. Fakt, że poszłam na wagary nie przekreśla mnie jako przyjaciółkę K. Czasem w szkole nie mogę wytrzymać, szczególnie jak wiem, że się ze mnie ciągle śmieją. Więc zrobiłam coś może mało odpowiedzialnego i zwiałam. Zresztą czy jest ktoś, kto nigdy nie był na wagarach? Pewnie mało takich osób. Jednak chyba mało kto był na tygodniowych... Ale nikt mi nie odbierze tych chwil, gdy sama zwiedzałam sobie okolicę i odkrywałam miejsca, do których bym z Tobą Mamo nie doszła. Wtedy odkryłam ten dom... Była to rudera, która przeznaczona była do wyburzenia, ale dzieci nie zwracają na takie rzeczy uwagi. Liczy się znalezisko i zabawa. Powiedziałam o znalezisku K. oraz paru chłopakom z klasy. Przez parę dni chodziliśmy do tych ruin i się tam bawiliśmy.To nic, ze w podłodze były dziury, że schody trzeszczały jak się wchodziło do góry. Zapamiętam to, że wszyscy baliśmy się piwnicy. Ale ja zbajerowałam chłopaków, że już byłam na dole. Nie chcieli mi uwierzyć, więc chcąc nie chcąc pierwsza zeszłam do piwnicy. Tym zyskałam sobie ich podziw. Ale i wtedy K. zaczęła mi zazdrościć tej małej chwili sławy. I to wtedy zaczęła się psuć ta przyjaźń. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy... Oczywiście Ty uprzedzałaś, że K. jest fałszywa, ale do mnie to nie docierało. Przyjaźń to przyjaźń, mówiłam sobie i nadal mimo wszystko dalej przyjaźniłyśmy się. Już w tajemnicy, ale wydawało mi się, że przetrwamy wszystko. Ale jak to w życiu bywa, nie ma nic pewnego na tym świecie.

W zasadzie tak na prawdę to chciałam uciec nie tylko ze szkoły. Miałam ochotę uciec z domu. W tym okresie, pamiętam, było dosyć ciężko. Ciebie, Mamo nie było w domu, bo praca była ważna. Ja, jako dziecko nie bardzo rozumiałam, dlaczego często nie masz dla mnie czasu. Wiedziałam tylko, że muszę po szkole wracać do domu, bo tam czekał Tata, który chorował. Tak na prawdę nie pamiętam Ojca zdrowego. Mama musiała iść do pracy, a ja zostawałam z Tatusiem. Mi to nie przeszkadzało, lubiłam z Tatą siedzieć i rozmawiać, o tym co było w szkole, co się dzieje na mieście. Wszystko byłoby ok, gdyby dzieciaki nie zaczęły się śmiać, że dziwaczka ze mnie, że nikogo nie zapraszam itp. K. stawała za mną murem. Była bardziej przebojowa niż ja. Bo ja to taka szara myszka, najlepiej wejść do mysiej dziury i mnie nie ma. A K. to potrafiła wszystko załatwić. Była bardzo przebojową dziewczynką, a razem byłyśmy wręcz nie zwyciężone. A że nigdy nie wierzyłam, że człowiek może być podły to zaufałam jej niemal bezgranicznie. Za nią poszłabym wszędzie, a i ona za mną także. Jednak jak się okazało - do czasu. Byłam osobą, która bardzo lubiła czytać. Chyba jako nieliczna miałam przeczytane wszystkie lektury szkolne, nie tylko te podstawowe, ale i dodatkowe. Połykałam wręcz książki - były dla mnie oknem na świat. Dzięki nim odwiedzałam różne kraje i krainy, mimo że byłam sama. Czasem pewnie byłam niecierpliwa, gdy coś się działo w opowieści, a nagle tata wołał, żebym przyszła. Ale byłam posłuszna i nigdy nie odmawiałam. Zresztą w stosunku do rodziców starałam się być grzeczną i posłuszną. No czasem to nie wychodziło, ale jak to dziecko...

Chciałam przeżyć coś innego, jakąś przygodę. I w sumie udało mi się to, tylko z jakimi konsekwencjami. Może gdybym wiedziała, gdybym zaufała Tobie Mamo do niczego by nie doszło. A tak, do tej pory jakoś nie potrafię się otrząsnąć. Mimo że wydaje się że to już taki szmat czasu... Ale po kolei.

Wiesz Mamo, że w pewnym momencie w klasie zaczęto się śmiać ze mnie, że jestem stuknięta? Że to pewnie po ojcu który jest chory psychicznie? Nawet ci chłopcy, którym wtedy zaimponowałam, zejściem do tego domu patrzyli na mnie dziwnie. Może nie to, że się śmiali ale odsunęli się ode mnie. Zostałam sama jedynie z K. Do takiej samotności byłam przyzwyczajona, chociaż uśmieszki za plecami bolały. Takie ściszone chichotanie denerwuje... Trwało to do czasu, aż wreszcie ktoś mi powiedział o co chodzi. W pierwszej chwili nie mogłam w to uwierzyć. Plotki o mnie i Tacie rozgłaszała K. Dlaczego? Do tej pory nie mogę zrozumieć i pewnie dlatego nie umiem jej tego zapomnieć. Nie potrafiłam o tym z Tobą Mamo porozmawiać, bo byłaś ciągle zajęta. Musiałam sobie sama z tym poradzić... Tym bardziej, że K miała siostrę. G była młodsza o dwa…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%