Romans · 10 min czytania
Z pamiętnika Nadieżdy Alliłujewej, cześć 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Tbilisi, 21 marca 1916
Drogi pamiętniku!
Dzień minął mi całkiem zwyczajnie: pomagałam mamie przy młodszym rodzeństwie, spotkałam się z moją przyjaciółką Sonią. Popołudniu tatę odwiedził mężczyzna w średnim wieku, przedstawił się jako Józef Stalin. Niemal codziennie ktoś przychodzi do nas, żeby spotkać się z ojcem, ale jeszcze nikt nie przyciągnął mojej uwagi tak bardzo jak on. Odważyłam się i spojrzałam mu prosto w oczy, miał takie ciepłe spojrzenie… Aż mi się ciepło zrobiło i musiałam się odwrócić, żeby nie zauważył rumieńca na mych policzkach. Jeszcze pomyśli, że mu się narzucam!
***
Tbilisi, 23 marca 1916
Drogi pamiętniku!
Sama nie wiem, czy mam się śmiać, czy może płakać… Jeszcze nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji! Nie mogę powiedzieć o niczym mamie, zaraz wypomniałaby mi, że mam 15 lat, muszę skończyć szkołę, a dopiero później rozglądać się za chłopcami. A może byłaby na mnie zła? Może uważałaby, że to ja go sprowokowałam? Wracałam z Sonią ze szkoły, kiedy zauważyłam Józefa. Stał niedbale oparty o ogrodzenie parku. Spuściłam oczy, tak jak na przyzwoitą panienkę przystało, i przeszłam obok niego. Kiedy go mijałam poczułam na szyi ciepły oddech… Nie dałam nic po sobie poznać, chociaż cała się trzęsłam, i szłam dalej. Kiedy oddaliłyśmy się już na znaczną odległość odwróciłam się i spojrzałam na niego. Stał odwrócony w naszą stronę, i kiedy zauważył, że zerkam na niego uśmiechnął się. Nie odwzajemniłam uśmiechu, chociaż usta same rozciągały się w grymasie. Jestem oburzona jak on mógł się tak zachować! Co on sobie wyobraża?! Jeszcze się czerwienię na myśl o jego zachowaniu! Opuszkami palców dotykam miejsca, w którym poczułam jego oddech. Zamykam oczy i widzę go przed sobą… Uśmiecha się do mnie i pochyla się, żeby jeszcze raz musnąć moją szyję…
Część 22 / 4
***
Tbilisi, 24 marca 1916
Drogi pamiętniku!
Jeszcze przed zajęciami w gimnazjum pobiegłam do cerkwi wyspowiadać się. Nie mogę dojść do siebie po wczorajszym Zdarzeniu. Budziłam się w nocy zlana potem, aż mama zapytała się czy wszystko jest w porządku. Przyłożyła swą dłoń do mojego rozpalonego czoła i stwierdziła gorączkę. Musiałam ją powstrzymać, bo chciała wezwać lekarza, a na moją chorobę żaden doktor nie pomoże. Wyznałam wszystko popowi płacząc przy tym, było mi tak bardzo wstyd! Jako pokutę mam leżeć krzyżem przez godzinę przed ołtarzem i błagać Boga o wybaczenie i o łaskę.
***
Tbilisi, 27 marca 1916
Drogi pamiętniku!
Część 33 / 4
Wyjątkowo przy obiedzie nie towarzyszyli nam znajomi taty, i mogliśmy spożyć posiłek wyłącznie w gronie najbliższej rodziny. Ojciec żartował i rozśmieszał nas, aż mama musiała go upomnieć. W pewnym momencie mój starszy brat, Mikołaj zapytał o Józefa. O mało talerz nie wypadł mi z rąk, na szczęście wszyscy byli tak zajęci rozmową, że nikt nie zwrócił na to szczególnej uwagi. Dowiedziałam się, że Józef wyjechał z Tbilisi do Petersburga, ale lada dzień może wrócić. Podobno niedaleko nas mieszka jego syn z pierwszego małżeństwa, opiekuje się nim ciotka Stalina. A zatem miał już żonę… Składał już kobiecie obietnicę miłości… Znowu dopadły mnie grzeszne myśli! Jutro przed zajęciami ponownie udam się do cerkwi i pomodlę się o wybaczenie.
***
Tbilisi, 28 marca 1916
Drogi pamiętniku!
Muszę dobrze cię ukryć! Boję się, że ktoś cię znajdzie i odkryje moje największe sekrety… Nie przeżyłabym tego! I co rodzice by o mnie pomyśleli?! Tak bardzo chcieli mnie wychować na porządną kobietę, a tymczasem ja ich zawiodłam. Niech będzie przeklęty dzień, w którym zobaczyłam Józefa Stalina!
***
Tbilisi, 31 marca 1916
Część 44 / 4
Drogi pamiętniku!
Nie spodziewałam się, że syn Józefa mieszka tak blisko nas! Kiedy spacerowałam z Sonią zauważyłam małego, kilkuletniego chłopca. Niczym się nie wyróżniał, wyglądał tak samo jak wiele innych dzieci w naszym mieście, ale kiedy podniósł oczy i spojrzał na mnie, zadrżałam. Ma te same oczy, co jego ojciec… Sonia spojrzała na mnie zdziwiona i zapytała, czy nie jest mi zimno. Roześmiałam się zakłopotana i powiedziałam, że pewnie gęś przeszła po moim grobie. Miałam zapomnieć o Józefie i prawie mi się to udało, ale kiedy ujrzałam Jakowa Josifowicza wspomnienia wróciły. Chłopiec niczego nie świadomy pokazał nam język i pobiegł dalej pokrzykując. Odprowadziłam go wzrokiem, zupełnie tak jak kilka tygodni temu zrobił to Józef.
***
Tbilisi, 9 kwiecień 1916
Drogi pamiętniku!
Przyjechał! Józef Stalin przyjechał! Odwiedził nas popołudniu i każdemu przywiózł podarek. Młodszym dzieciom przywiózł cukierki, Mikołajowi - prasę z Petersburga, ojcu – butelkę wódki, a mamie i mi podarował kolorowe wstążki i chustkę. Podszedł do mnie i wręczył mi błękitną tkaninę. - Nadieżdżo, będzie pani do twarzy w…