Przygoda · 16 min czytania
Z pamiętnika niezwykłej nastolatki cz. I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Rozdział 1 Isabel, nasza wycha, jak zawsze przynudzała.Spojrzałam na Dominikę, która siedziała ze mną w ławce. Jak zwykle ,,bazgrała" coś w swoim zeszycie. Ona naprawdę ma do tego talent.Odwróciłam się do Martina. Oczywiście smacznie sobie drzemał. Cały Martin.Najbardziej lubił lekcje Isabel, bo nie darła się jak ktoś zasypiał na jej lekcjach. Mogliśmy robić to co chcieliśmy, byle tylko jej nie przeszkadzać i ze sprawdzianu dostawać sensowne oceny. Nagle poczułam wibracje w kieszeni spodni. Dostałam SMS. Szybkim ruchem wyciągnęłam komórkę i przeczytałam treść wiadomości. "Dziś w nocy na starym lotnisku są wyścigi. Oczywiście bd, no nie?". To od Patha.Uwielbia ścigać się na motorach.Nie opuścił jeszcze żadnego wyścigu i zawsze zajmował pierwsze miejsce. Dziś w nocy będzie bronił tytułu mistrza. "No ba, a o której dokładnie?", odpisałam i pokazałam poprzedniego SMS Dominice. -Powiem rodzicom że dziś będę u ciebie nocowała- powiedziałam jej na ucho. -Spoko. Wyjdziemy jak tylko starzy zasną. Komórka znowu za wibrowała w kieszeni. "Impreza zaczyna się o północy, a wyścigi o pierwszej", odpisał Path. " Spoko, spotkamy się przy pizzerii niedaleko domu Dominiki". "Ok"
Dochodziła północ a rodzice Dominiki nadal chrząkali się po domu. -Kurde no, kiedy oni zasną- niecierpliwiłam się. -Zwykle kładą się wcześniej-warknęła zirytowana Dominika.- Czekaj mam pomysł. Dominika zbiegła po schodach na dół, do swoich rodziców. -Mamo, my już się kładziemy spać. Nie przeszkadzajcie nam.Dobrze?- usłyszałam głos przyjaciółki. -Ależ oczywiście kochanie-odrzekła jej mama. -To dobranoc-rzuciła szybko i wbiegła do pokoju. Szybko ubrałam szarą bluzę i dokładniej związała trampki. Dominika otworzyła okno i sprawnie przeszła na gałąź drzewa. Ja zrobiłam to samo, po czym zamknęłam okno. Po cichu zeskoczyłyśmy z drzewa i pobiegłyśmy w stronę pizzerii. Ciszę nocy przerwał dźwięk warkotu silnika. Po pewnym czasie zza zakrętu wyłoniły się dwa motory, które zatrzymały się przed nami z piskiem opon. -Na kogoś panie czekają?-Uśmiechną sie Path i podał mi drugi kask. -Nie, wyszłyśmy tak sobie na spacerek-zaśmiałam się i usiadłam na motorze za Pathem. Obięłam go rękoma w pasie, a on ruszył. Było już po północy więc chłopcy skręcili w boczną droge i pojechali na skruty. Po dziesięciu minutach usłyszałam głosną muzykę. Takie imprezy zawsze ściągały tłumy gapiów. -No i jesteśmy na miejscu- Powiedział Path wierzdżając na lotnisko. Zaparkował w tym samym miejscu co zwykle. Zsiadłam z pojazdu i podałam mu kask. Rozejżałam się dookoła.Dziś było zdecydowanie więcej ludzi niż zazwyczaj. -Czemu dzis jest ich tak dużo?-spytałam przyjaciela. -Bo przyjachał jakiś gościu z innego miasta, żeby sie ze mną ścigać-powiedział spokojnym głosem.-I razem z nim przyjechali ludzie z innego miasta. -Nie denerwujesz się? -Nie zabardzo. Obok nas zaparkował drugi motor. Zsiadla z niego Dominika, a zaraz po niej Damian z rozmazanym błyszczykiem na dolnej wardze. -Gdzie tak długo byliscie spytałam. -Yyy...Były korki na mieście- skłamał Damian. -O pólnocy?- spojżał na niego Path. -Dobra, musieliśmy poważnie porozmawiać- powiedział Damian. -Porozmawiać? Akurat-zaśmiał się Path. -A co nie wierzysz?- spytał Damin. -Wierze, tylko wytrzyj błyszczyk z ust-pokazł palcen na warge. Damian sie zarumienił a Dominika się cicho zaśmiała.Nagle zadzwoniła komórka Patha, który trochę odszedł by odebrać. Po chwili wrócił z kwaśną miną. -Co sie stało?- spytałam. -Martin nie ma jak z chaty się wyrwac- odpowiedział. -Aha to szkoda-Opdpowidziałam. Nagle muzyka zcichła. Na dachu czarnej furgonetki stanął wysoki chłopak, który patrzył prosto na nas. -No i co, Delgado? Wymiekasz? Nie zauwarzyłam na twarzy Patha, ani irytacji, ani złości. Nic, stał spokojnie i uśmiechał się. -Pokarz na co cię stać, Stiv!- Odkrzykną Path, założył kask i wsiadł na motor. Obaj zawodnicy ustawili się na lini startu. Musieli zrobić pięć orążeń na "torze" ten kto pierwszy przekroczy linie mety wygrywa. Przed nimi stanęła jakas laska na w miniuwie i szpilacz, która rzuciła chustkę i krzyknęła: -Start! No i ruszyli. Jak na razie jechali równo. Siedziałam na masce samochodu, gdy usłyszałam, że ktoś mnie woła. Zeskoczyłam i poszlam w kierunku z którego pochodził głos.Zobaczyłam ciemną postać stojącą nieopodal. -Vicky-powtarzał. Podeszłam bliżej i gdy juz prawie widziałam twarz nieznajomgo on sie cofną. -Kim jesteś?-spytałam -Nie waże- odpowiedział cicho.- Jeżeli chcesz żeby twój przyjaciel wyszedł z tego wyścigu cało, choć za mną. Jeśli nie pójdziesz, albo będziesz cos kombinowała-przerwał na chwilę i spojżał na tor.- Wypadki zdarzaja się. Szczególnie na motorach. Ale wątpie żeby Path mógby sie poźniej ścigać. Nie widziałam jego twarzy ale mogłabym przysiądz że na jego twarzy zagościł chytry uśmiech.
Dominika
Gdy wróciłam z Damianem z budki z fast foodami zobaczyłam że Vikcy nigdzie nie ma. Rozejrzałam się do o koła, ale nigdzie nie było po niej śladu. Zauważyłam że za furgonetką poruszył się jakiś cień. Podeszłam bliżej i zobaczyłam że Tori szarpie się z jakimś typkiem. Zawołałam Damiana i podbiegłam do niej. W momencie gdy mój chłopak solidnie przyłożył temu gościowi, Tori opadłam na ziemie. Podbiegłam do niej. Miała trochę siniaków, a z jej ust ciekła cienka strużka krwi. -Ile zostało jeszcze okrążeń?- wyszeptała. -W takiej chwili pytasz o wyścig?- spytałam. -Po prostu odpowiedz. To ważne. -Jedno. -Musimy go czymś zająć- powiedziała wskazując na typka naparzającego się z Damianem. -Ale o o chodzi?- Spytałam niepewnie. -Powiedział, że jeśli z nim nie pójdę to Path będzie miał wypadek-przerwała na chwile.- Więc z nim poszłam, ale on zaczął mnie obmacywać, więc zaczęłam się z nim szarpać i coraz mocniej, a później już przyszłaś. -Już wszystko dobrze- powiedziałam i pogłaskałam ją po czarnych włosach. Nagle usłyszałam oklaski, krzyki i gwizdanie. Niedługo potem zauważyłam sylwetkę Patha. Na jego twarzy malowała się złość, smutek i żal.
Path
Nie moglem uwierzyć własnym oczom. Tori leżała bezwładna w ramionach Dominiki, a Damian bił się z tylu z niemałym facetem. Pode szlem do Dominiki i wzięłam Victorię na ręce i zaniosłem na motor. Powoli zajechałem do domu Domy, która otworzyła mi drzwi, i zaniosłem ją do sypialni. -Co tam się stało?- spytałem kiedy Vicky zasnęła.
Część 22 / 2
Dominika
Opowiedziałam Pathowi całą historie. Widziałam że cierpi. Jego twarz wykrzywiał grymas bólu. -To moja wina- powiedział po chwili ciszy.- Poszła z nim, żeby nic mi się nie stało. Nie wiem co bym zrobił gdyby skończyło się to inaczej- powiedział i spojrzał tępo w okno na księżyc. -Chyba rzucę wyścigi...
Rozdział 2
Victoria
Obudziłam się na łóżku Dominiki. Chyba zaraz rozsadzi mi głowe- pomyślałam i złapałam się za nią. spojrzałam na zegarek. Pokazywał 6.30. Na podłodze spała Dominika wtulona w Damiana.Podparłam się na łokciach i rozejrzałam do o koła. Tyłem do mnie, wpatrzony w okno stał Path. -C...Co wy tu robicie?-Spytałam.- Jak rodzice Dominiki was zobaczą to wszyscy będziemy mieli przesrane. -Wiem-Usiadł na krawędzi łóżka i spojrzał na mnie swoimi ciemnymi oczami.- Wiem, ale nie mogę wybaczyć sobie tego, że to prze ze mnie spotkało Cię takie coś. -Path... -Nie pozwolę żeby taka sytuacja znowu miała miejsce. -Co chcesz przez to powiedzieć? -Rzucam wyścigi Po prostu mnie zamurowało. Path nie będzie się ścigał. To był dla mnie szok. - Ale ty to kochasz. - Tak, ale bardziej kocham Ciebie- w jednej chwili się zarumienił i odwrócił wzrok. - N-naprawdę?- Nie mogę w to uwierzyć. Naszą rozmowę przerwał cichy dźwięk zatrzaskujących się drzwi. Path zerwał się z łóżka i szybko obudził Damiana i Dominikę. - Do garderoby-szepnęła Dominika i wskazała palcem drzwi. Usłyszałyśmy ciche