Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Z pamiętnika Sheiny... (4)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z pamiętnika Sheiny... (4)

Opowieść o dziewczynie... (czwarty miesiąc, czwarty tydzień, czwarty dzień)

„Zawszę uważałam, że cztery to liczba magiczna. Dająca szczęście temu, kto w nią wierzy. Nadal tak uważam... Alin, tak się nazywa dziewczyna, która aktualnie krząta się koło naszego obozowiska. Starała się ze wszystkich sił udawać, że jej nie ma. Z czasem stawało się to coraz bardziej żenujące. Starałam się jednak tego nie okazywać. Nadal nie wiedziałam, co począć z dziewczyną, którą jakiś czas temu wyrwałam z opresji. Musiałam iść dalej. Nie mogę ukrywać tego, że ona mnie opóźnia. Nie jestem gotowa do kolejnego spotkania z Nim... Jeszcze nie... Spojrzałam w niebo. Znów te uczucie... zapach deszczu w powietrzu. - Dziś nie rozpalimy ogniska na wieczór – oświadczyłam. Pomimo tego, że już wędrujemy jakiś czas razem ona nadal nie mogła się nadziwić, skąd wiem. Spojrzała w niebo. Ani jednej chmurki. Do zmroku zostało jakaś godzina. Znów na mnie spojrzała z tym nie kryjącym się zdziwieniem w oczach. Musiałam zrobić jakąś nieprzyjemną minę, bo od razu się zmieszała. - Nic się nie stało. Tylko nie mów... - Przepraszam... - Alin, prosiłam cię o coś... – zanim zdążyłam ugryźć się w język. - Przepraszam... Westchnęłam. Nic nie powiem. Już to przerabiałyśmy. Ostatnim razem, czyli jakieś dwie godziny temu obiecałam sobie, że tak nie powiem. Nie lubię jak mnie ktoś przeprasza. Zwłaszcza z błahych powodów. Wole kiedy nie dochodzi do okoliczności, po której trzeba przepraszać. Jeżeli chodzi o Alin to doszło już do sytuacji, kiedy przepraszała mnie za to, że przeprasza. Paranoja! - Będzie ulewa – mruknęłam. Jakiś czas później słychać było grzmot, który powoli przetoczył się po niebie. Równocześnie Alin dostrzegła pierwsze burzowe chmury. Znów dziwnie spojrzała na mnie. Udałam, że tego nie zobaczyłam. Grzmiało i padało prawie całą noc. Całe szczęście, że wcześniej zdążyłyśmy znaleźć jakieś schronienie. Wypadło na niewielką grotę w skałach. Udało się rozpalić nawet jakieś małe ognisko. Alin postanowiła, że ona pierwsza będzie pilnować ognia. W sumie nie musiała. Ale się uparła. Podobnie zresztą było od momentu, kiedy zaczęłyśmy razem podróżować. Okazała się być zaradna dziewczyną. Ale się mnie bała. Pierwszej nocy wytłumaczyła mi, jakie są układy w jej wiosce – powód, dla którego nie może wrócić. Jej wuj – obecnie nieboszczyk, leżący pod stertą liści – nie był jej wujkiem. Był to brat cioteczny jej matki. Mimo wszystko jednak rodzina. Dziewczyna nie mogła wrócić do domu mówiąc, co chciał zrobić i to, że nie był sam.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%