Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Z pamiętnika Sheiny... (40)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z pamiętnika Sheiny... (40)

Szum krwi w uszach... (siódmy miesiąc, drugi tydzień, pierwszy dzień)

„Nie wiem, jak długo tak siedziałam na ziemi. Po jakimś czasie zaczęły drętwieć mi stopy. Nic w tym czasie nie wymyśliłam. Tylko nasłuchiwałam. W końcu zdecydowałam, że muszę się ruszyć, coś zrobić. Sprawić, żeby krew mi dopłynęła do stóp. Wstałam, delikatnie kładąc Go na ziemi. Oddychał płytko, miarowo. Miał taki spokojny wyraz twarzy. Nigdy takiego Go jeszcze nie widziałam. Mięśnie miał rozluźnione, co sprawiło, że wyglądał o wiele młodziej, jak dwudziestoletni chłopiec. Przyłapałam się na tym, że nie mogę oderwać wzroku od Jego twarzy. - Nie stój tak! – ponagliłam się. Przytargałam swoje rzeczy pod drzewo, z płaszcza zrobiłam coś na kształt posłania. I została mi do zrobienia najtrudniejsza rzecz – przyciągnąć tam Jego. Jest gdzieś dwa i pół razy większy ode mnie, więc sprawiło mi to nie lada kłopotów. W dodatku musiałam się starać, żeby opatrunek nie spadł i nie narazić Go na niepotrzebne wstrząsy. - Musisz schudnąć – mruknęłam pod nosem, gdy już udało mi się zaciągnąć Go na miejsce. No i co dalej? Obserwowałam jego spokojne oblicze. Perły potu zaczęły się pojawiać na Jego czole. Przyłożyłam dłoń. Gorączka. Niedobrze. Miałam wprawdzie garstkę ziół, które zostawił mi Daishuu. Były jednak bezużyteczne... Musiałabym zagrzać wodę i je zaparzyć. No i... Shae musiałby być przytomny, by wypić lek. Jedyne, co mi zostało to kompres z zimnej wody. No właśnie. Woda... Przetrząsnęłam Jego rzeczy. Miał przy sobie niemalże całkowicie pusty bukłak i nic do jedzenia... Patrząc na Niego zastanawiałam się przez ile dni nie jadł. Na tę myśl zaburczało mi w brzuchu. Spojrzałam w górę, w blask słońca przedzierający się z trudem przez koronę drzew. Lekki wiaterek zaszumiał pośród liści. Jakiś ptak odezwał się nieśmiało. „Muszę znaleźć wodę” – pomyślałam. – „I coś do jedzenia. Może jakieś jagody, grzyby. W końcu zbliża się pora jesienna. Cokolwiek!” Byłam zrozpaczona. Uświadomiłam sobie, że nawet nie mogę rozpalić ogniska. Co z tego, że miałam krzemienie... Cały czas słyszałam w głowie Jego słowa: „...jeszcze trzech takich, jak te...” Wstałam z miejsca. Jeszcze raz spojrzała na Niego. - Pójdę poszukać wody... – szepnęłam. – Zaraz wracam... Wiedziałam, że mnie nie usłyszy, ale w ten sposób poczułam się jakoś lepiej. Tak jakbym nie była całkowicie zdana tylko na siebie... Wzięłam bukłak i skupiłam się na swoich odczuciach. Teraz, jak jeszcze chyba nigdy dotychczas, przydał mi się ten Dar. Woda, w postaci małego oczka wodnego, było zupełnie niedaleko. I już po chwili wracałam na miejsce z wystarczającym zapasem, by zrobić okład i się napić. Trochę się uspokoiłam. Przynajmniej na tyle, by zapanować nad drżeniem rąk. Wpatrywałam się w Jego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z pamiętnika Sheiny... (40) — czytnik · opowiadania