Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Z pamiętnika Sheiny... (7)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z pamiętnika Sheiny... (7)

Poza lasem...(piąty miesiąc, drugi tydzień, trzeci dzień)

„Na tym świecie nie ma czarodziejów, czarodziejek, magów, czarnoksiężników czy wiedźm. Istnieje magia. Lecz ludzie, którzy jej używają nazywają siebie inaczej. Kiedyś tak nie było. Był szkoły magii. Każdy mógł przystąpić do nauki, jeżeli istniała choć odrobina talentu czy umiejętności. To się zmieniło. Dawno temu. Świat został stworzony na podstawie czterech elementarnych żywiołów; ziemi, wody, ognia i powietrza. One dają życie i one te życie odbierają. Wszędzie wokoło nas istnieją, ciągle się zmieniają, przeistaczają. Nie widzimy ich, nie czujemy. Lecz gdy popatrzymy na otaczającą nasz przyrodę to dostrzeżemy ich działalność. Wiatr szumiący w liściach drzew, woda płynąca bystro w korycie rzek, ogień buszujący we wnętrzu wulkanu czy też drobny piasek, który niepostrzeżenie wsypie się nam do buta. To wszystko zostało już stworzone, ale elementy tej układanki ciągle się przemieszczają – tak to mi przynajmniej tłumaczono. Wzniośle i nie bardzo zrozumiale. Magia polega na umiejętnym wykorzystywaniu tych elementów. Oczywiście nie każdy ma predyspozycję. Od czasu do czasu rodzą się ludzie, którzy „czują”. Niektórzy wiedzą, jaka będzie pogoda, czy będzie padać, czy będzie wiało, czy może będzie upał. Nie da się ukryć, że ja wiem, kiedy będzie ulewa. Powietrze ma wtedy taki specyficzny zapach. Wyczuwam nawet przelotny, drobny deszczyk, albo niewielkie oczko wodne w miejscu, gdzie nie powinno go być. Wiem gdzie jest podziemne źródło. Na początku mnie to bardzo męczyło i dezorientowało. Nagle zaczęło wydawać mi się, że wokoło mnie nie ma niczego innego oprócz wody. Miałam wrażenie, że zaraz się utopię. Uczucie dezorientacji z czasem minęło. Nauczyłam się nie zwracać uwagi na tą ciągłą obecność wody w moim życiu. Lecz w podróży staję się to niezwykle przydatne. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło... Oni pomogli mi w zrozumieniu tego, na jakich zasadach świat działa. Jak to wszystko jest urządzone... Nie spodobało mi się to, co usłyszałam... Dlatego uciekłam... I teraz kolejny dzień w podróży, której nie widać końca...

Zbliżamy się do Kaskadowych Gór, niewielkiego masywu górskiego oddzielającego dorzecze Duriny i granicę Wielkiego Wschodniego Boru. Pogoda zacznie się niedługo polepszać. Przestanie padać. Będzie cieplej. Mam już dość tej wiecznej wilgoci. Alin też zaczęła już narzekać. A nasi obserwatorzy podążają za nami dalej. Kiedy im się znudzi? Kiedyś Alin dla żartu zaprosiła ich na kolację. Oczywiście nikt się nie skusił. - A może wy nas zaprosicie na kolację? Nic nowego na ich temat się nie dowiedziałyśmy. Oprócz tego, że nie mają złych zamiarów wobec nas. Przynajmniej na razie. Mieli już nie raz dogodną sytuację by się pokraść do naszego ogniska.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z pamiętnika Sheiny... (7) — czytnik · opowiadania