Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 9 min czytania

Z Pamiętnika Sprzątaczki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

DZ pamiętnika sprzątaczki Dzień Pierwszy

Przyciśnięta biedą i chudą zawartością portfela po bardzo długim poszukiwaniu pracy ,nareszcie MAM –sprzątanie biur i toalet w pewnej szacownej instytucji zwanej ZUS Schowawszy świadectwo ukończenia doskonałej szkoły oraz dumę do kieszeni ruszyłam do dzieła Dostałam zielony fartuszek i akcesoria w postaci ścierki i szczotki -Sprzątać umie? -spytała zażywna pani w wieku przedemerytalnym Kto?- spytałam Jak to kto?- Ty! odpowiedziała z oburzeniem Bierz się do pracy! Spojrzałam na lewo –pokoje, na prawo –pokoje na wprost Pokoje ‘’ A tych pokojów jest ze czterdzieści” Od którego zacząć? Wchodzę do pierwszego z brzegu Rząd biurek. Na każdym komputer Wykładzina brudna Monitory jeszcze bardziej Co za flejtuchy tu siedzą? Biorę się ostro do pracy wycieranie odkurzanie wyrzucanie śmieci itd. Przy trzecim zaczyna mnie boleć kręgosłup Ile ja tych pokoi muszę sprzątnąć? Hej ty! Słyszę nagle od drzwi Odwracam się i widzę stworzenie w zielonym fartuchu To ty jesteś ta nowa ?-pyta kobietka około sześćdziesiątki z farbowaną blond czupryną Aha – odpowiadam Jestem Jadzia i mam Ci pokazać co masz robić A co mam robić?- pytam Masz do sprzątnięcia 19 pokoi korytarz i 6 kibli O k....a! aż tyle!? A ile tu można zarobić? 380 –brutto –mówi Jadzia Nie wierzę własnym uszom Bogaty ZUS tylko tyle płaci ? Mam ochotę zwiewać gdzie pieprz rośnie Trochę mi jednak wstyd poddać się tak od razu Jadziu- pytam czując łzy napływające mi do oczu Jak długo to trzeba sprzątać, żeby się wyrobić? Chodź zajarać-mówi Jadzia Nie bój żaby Bo ty za dokładnie sprzątasz - mówi Jadzia sztachając się z lubością t Tak to do usranej śmierci się nie wyrobisz Się robi tak ‘’tego za łeb , tego za ucho i hejka! Dzisiaj ci pomogę ,bo widzę chudzino ,że nie dasz rady Ile ty ważysz? Ze40 kilo? 47- mówię zawstydzona A ja 80 mówi z dumą Jadzia Bierzemy się do pracy w myśl zasady ‘’tego za łeb.....’i po kilku godzinach jesteśmy po pracy Nie czuję rąk nóg i kręgosłupa SPAĆ!, SPAĆ! Wlokę się do domu W drzwiach wita mnie mój pies Edek –merdając ogonem Jestem tak Edka nawet nie wiem kiedy zasypiam Mija pierwszy dzień pracy

Dzień drugi

Obudziło mnie liźnięcie po twarzy To Edek domagał się wyprowadzenia na spacer Zwlokłam swoje obolałe zwłoki po wczorajszej harówie Przeliczyłam swoje finanse Aż całe 50 zł i46gr Jak to podzielić na 10 dni? Wypada po 5zł dziennie Ćwiartka chleba, mleko, kostki dla Edzia Kaszę jeszcze mam Ugotowałam pyszny krupniczek i pojedliśmy do syta Pomaszerowałam do pracy pełna entuzjazmu Jadzia już czekała na mnie w drzwiach –Stara ma do Ciebie sprawę Stara?-NO kierowniczka! Siedzi w pokoju 101 Pochwali mnie za moją pracę- myślę i robi mi się cieplej na sercu Spodziewam się ujrzeć starszą miłą panią a tu widzę młodą babkę o włosach jakby piorun strzelił w szczypiorek i oczkach okrągłych jak u zdziwionej kwoki i naburmuszonej minie Pani jest sprzątaczką?- Tak- odpowiadam Pani musi dokładniej sprzątać. Wczoraj w wykładzinie zostały dwie zszywki. - Przepraszam co ? - Zszywki. – Czubkiem lakierowanego bucika pokazuje mi mikroskopijną metalową zszywkę, której nie wciągnął odkurzacz. Chce mi się śmiać i płakać. Głupie łzy cisną mi się do oczu. Zaciskam pięści. Byle się nie rozryczeć. Ostatnio często mi się to zdarza. Słyszę swój głos jakby z oddali - Dobrze pani kierowniczko będę się bardziej starać. - I proszę dokładnie wyszorować toalety, bo są żółte smugi – dodaje kierowniczka. Żółte smugi nie powstają chyba z dnia na dzień – myślę mściwie. Usiadłam w pokoiku dla sprzątaczek i oddałam się na chwilę marzeniom. Wygrać w totolotka, mieć pełne kieszenie kasy. Dać w mordę kierowniczce. Wytarzać jej gębę w toalecie pełnej żółtych smug i na koniec wręczyć jej szczotkę, żeby sama sprzątała. Błogie rozmyślania przerwała Jadzia. - No chodź Arleta. Co Ci ta zołza nagadała? Ja mam na nią sposób. Jednym uchem słucham, drugim wypuszczam. Bierzemy się do pracy. Przed odkurzaniem chodzę na czworakach jak małpa i wyciągam zszywki. Jadzia się rechocze. Żółte smugi nijak nie chcą zejść. Traktuję je proszkiem do szorowania, szczotką ostrą. Ani rusz! Chce mi się płakać. Tu potrzebny dobry preparat, jakiś kwas, ale kto mi to da? Ma być czysto i już! Wyciągam z koszy, które wczoraj pomyłam rozmiękłe pety. Gdzieś tam buteleczka po ćwiartce. Świnie, świnie! Wściekam się. Żadnego poszanowania dla czyjejś pracy. I to w pokoju, gdzie siedzą kobiety. U mężczyzn jest o wiele…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%