Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Z perspektywy latarni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień pierwszy istnienia świata Jestem środkiem Świata. Stoję tu od kiedy istnieję, więc Świat musiał zaistnieć w momencie mojego powstania. Daję mu światło i nie są to złudne błyski Słońca, które mogą zasłonić byle Chmury. Mój blask może być zimny, jak sople Lodu, a jednocześnie romantyczny, jak jesienna Uliczka. Dzień zaczyna się wraz z moim wstaniem, wraz ze zgaśnięciem Słońca, a kończy, gdy idę spać i gaszę oczy. Mam Cel i nikogo mi nie potrzeba. Jestem Bytem idealnym, nie nudzę się, nie sprawiam problemów, wtapiam się w tło. Wszyscy mnie widzą. Nikt mnie nie widzi. Ale ja ich obserwuję, tych, którzy mają całą masę spraw. Śpieszą się, płaczą, krzyczą, zużywają energię na milion zbędnych czynności, trwonią życie i zamiast cieszyć się samym istnieniem, marnują każdą sekundę na działanie. Ja jestem Rzeczą. Moje życie jest idealne, bo nic w nim nie ma. Dziś zaczyna się Świat, otwieram oczy.

Dzień czterysta jedenasty istnienia świata Kątem oka zauważyłam, że gdy zasypiamy to nie nagle wszystkie, ale po kolei, Lewa zasypia szybciej. To znaczy, że ja jestem lepsza bo zasypiam później. Tak. W sumie zawsze to wiedziałam. Tylko ja mam taką ładna błękitną Poświatę.

Dzień pięćset szósty istnienia świata Sen zawsze przychodzi nagle i zbyt szybko. Nigdy się nie przyzwyczaję, że stojąc normalnie i podziwiając świat mogę się spodziewać nagłej przerwy i obudzić się za wcześnie. Chyba już tak zawsze będzie, że sen i ranek przychodzą zbyt wcześnie. Zastanawiam się czasem, czemu nic mi się nie śni.

Dzień sześćset dziewięćdziesiąty trzeci istnienia świata Codziennie przechodzi przede mną jedna kobieta, zresztą przechodzą setki tych dziwnych ludzi. Czasem grupami, częściej sami, czasem śpiewają, czasem coś mówią, częściej jednak milczą kamienni. Ona zawsze jednak ma podniesioną głowę i patrzy w górę, prosto w moje oczy. Może to nie o mnie w tym chodzi, żałuję, że nie mogę spojrzeć na to, co jest nade mną.

Dzień dziewięćset czterdziesty ósmy istnienia świata Dziś siedziała na mnie Wrona. Prawie cały

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z perspektywy latarni — czytnik · opowiadania