Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

kultura · 9 min czytania

Z serii „życzliwość na codzień” (1)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

MPK nie cieszą się dobrą reputacją z wielu powodów. Autobusy często jeżdżą niepunktualnie, stoją w „korkach”, są brudne i zatłoczone. Jakby tego było mało, sami pasażerowie często dokładają swoje…

I.

Autobus, są jeszcze dwa wolne miejsca. Wsiada starsza kobieta i staje nad inną (siedzącą) starszą kobietą. TUŻ OBOK, na wyciągnięcie ręki, są dwa wolne miejsca – co jest w tym zdarzeniu kluczową informacją. Zaczyna się cyrk, którego do tej pory nie jestem w stanie pojąć. Kobieta startuje z pretensjami: - Co za świat, co za brak kultury, ja jestem inwalidką, chorą na nogi, dlaczego pani mi nie ustąpi miejsca? (Trwało to długo, ale teksty się powtarzały, więc skracam „wymianę zdań”). - Przepraszam panią, ale ja też jestem inwalidką, mam dokumenty przy sobie, mogę pokazać. - Ależ pani jest niewychowana, ja jestem inwalidką, a pani mi nie ustąpi miejsca… - Przepraszam panią, ale przecież tutaj są jeszcze dwa wolne, dlaczego pani nie usiądzie? - No nie dogada się z człowiekiem, co za chamstwo, ja jestem inwalidką a ta sobie siedzi… („Dyskusja” trwała, ale nie będę tu powtarzał w kółko tych samych kwestii. Natarczywa inwalidka nie zwraca uwagi na to, że siedząca starsza pani – krzesełko jest typowe, nie jakieś przystosowane specjalnie dla niepełnosprawnych - że siedząca starsza pani również jest inwalidką, ani na to, że pół metra obok są dwa wolne siedzenia, tylko dalej swoje. Wreszcie ta siedząca, zmęczona i zdenerwowana sytuacją, wstaje i ustępuje miejsca nachalnej kobiecie, która swoją drogą wcale nie wygląda na jakąś bardzo starą czy schorowaną) - Dobrze… Ja pani ustąpię miejsca… Niech pani siada, proszę uprzejmie… (Kobieta jakby nigdy nic rozsiada się wygodnie bez słowa. Scence bez słowa również przyglądają się pasażerowie autobusu, jak można wyczytać z ich twarzy – z różnymi emocjami, od dezaprobaty po rozbawienie. Co dalej – nie wiem, bo to akurat mój przystanek i wysiadam. Zastanawiam się: o co tu do cholery chodziło? Kobieta ma przed nosem dwa wolne miejsca, ale zamiast sobie usiąść, wypycha z miejsca inwalidkę. Ślepa? Głucha? Czy po prostu nie odpowiadało jej to, że te dwa siedzenia były zwrócone tyłem do kierunku jazdy – i to było warte aby urządzić ten cyrk?

II.

Autobus zatrzymuje się na Rondzie Mogilskim. Na tym przystanku zawsze wsiada i wysiada wielu ludzi. Na jednym z przednich siedzeń siedzi sobie łysy młodzian (dlaczego miałby stać, skoro – o dziwo – są jeszcze wolne miejsca, a ludzie dopiero zaczynają wsiadać i nie wiadomo ilu ich wsiądzie, czy zajmą wszystkie krzesełka). Po schodkach tupta do środka dziadunio podpierający się laską. Jeszcze dobrze nie wsiadł – a już… z otwartej dłoni („z liścia”) wali młodego w twarz! - Co za gówniarz! Staremu miejsca nie ustąpi! Ja cię gnoju nauczę kultury! Bezwłosy młodzian „baranieje”, podobnie jak ludzie w autobusie. Przyznam, że i ja miałem ochotę przetrzeć oczy, aby sprawdzić czy przypadkiem nie śnię, to było tak nierzeczywiste. Młody oczywiście wstaje i ustępuje miejsca dziarskiemu staruszkowi, ale gdy szok mija pyta podniesionym głosem: - Dlaczego mnie pan bije? Dziadek obsypuje go w odpowiedzi stekiem obelg, których tu nie przytoczę, bo po co, wszyscy niestety znamy brzydkie słowa, a kto ich zna mało, tego nie będę uczył nowych. Tutaj następuje coś niesamowitego: niespodziewana jedność Polaków – pasażerów autobusu, którzy oburzeni ujmują się za spoliczkowanym i wyzywanym młodzieńcem. - Jak się pan zachowuje?! Nie ma pan prawa bić ludzi! Jakich słów pan publicznie używa? – Brzmi chór zdenerwowanych głosów. Dziadzio jednak nic sobie z tego nie robi, ba, klnie dalej i wygraża laską młodemu. - Co pan sobie myśli! Pan jest nienormalny! Starzy narzekają że młodzi ich nie szanują, a sami jaki dają przykład! Biedny, stary, nie ma siły stać, ale ma siłę bić młodszych od siebie! Na ten tekst „Biedny, stary, nie ma siły stać, ale ma siłę bić młodszych od siebie!” nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać. Wysiadam na swoim przystanku z totalnie popsutym humorem przez ten incydent. Myślę: Boże… Czy naprawdę Polacy są tacy dożarci i wredni? Nie. To nieprawda, większość jest normalna, tylko że najgłośniej słychać tych, którzy łamią zasady. „Starzy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z serii „życzliwość na codzień” (1) — czytnik · opowiadania