Podróże · 5 min czytania
Z snów dziennika
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W pokoju było cicho i jasno, promienie wschodzącego słońca wpadały przez nieprzesłonięte niczym drzwi balkonowe. Ciszę przerwał szelest kołdry. Dziewczynka obudziła się, usiadła na łóżku i wzięła do ręki leżący na szafce obok łóżka mały zeszycik. Położyła się z powrotem na łóżko, otworzyła zeszycik na stronie oznaczonej przez włożony tam długopis i zaczęła pisać:
4.10.2007r. Obudziłam się. W pokoju nie było już ciemno, więc mogłam zobaczyć wiszącą nade mną najprawdziwszą modliszkę. Od dziecka bałam się wszelkiego rodzaju robactwa, tym bardziej przerażona byłam zielonym ninja-stworem kołyszącym się na pajęczynie nad moim łóżkiem. Ze strachu przykryłam się szczelnie kołdrą i czekałam. Jednak czekanie było jeszcze bardziej przerażające, więc odkryłam się i ostrożnie, uważając, by nie dotknąć modliszki, wyszłam z łóżka. Stojąc w bezpiecznej odległości zauważyłam, że obok, na drugiej pajęczynie, zwisa z sufitu małe gniazdko, przypominające obwarzanka z cieniutkich gałązek. Nie wiedzieć czemu, podeszłam bliżej, złapałam obie pajęczyny, zerwałam je z sufitu i rzuciłam na podłogę. A to stało się nagle, modliszka wyplątała się z pajęczynowej pułapki i na swoich długich odnóżach ‘pobiegła’ w moją stronę. Z trudem powstrzymując krzyk ruszyłam w stronę drzwi, wybiegłam przez nie i szybko je zamknęłam.
----------------------------------------------------------
Szłam z Julią do szkoły. Na dworze było ciemno jak w piątym świecie w Mario. Jak zawsze szłyśmy przez cmentarz. Dziś szła za nami pani z psem, którego co chwila musiała uciszać, bo wyrywał się i na nas szczekał. Nie było to jednak zwykłe szczekanie. Nigdy jeszcze nie słyszałam czegoś takiego, pies po prostu na nas wrzeszczał, to było okropne. Gdy byłyśmy przy końcu cmentarza ten potwór w końcu wyrwał się właścicielce. Byłam pewna, że zaraz nas dopadnie i zje, jednak w ostatniej chwili pani złapała psa i założyła mu kaganiec. Przy wyjściu wyjaśniło się, dlaczego pies tak szalał. Obok furtki stała tabliczka z napisem ‘martwy zapach’ (do teraz nie mam pojęcia, czemu tabliczka to wyjaśniła). Po wyjściu z cmentarza odkryłyśmy, że mamy w plecakach piwa. Żeby się nie zmarnowały, wypiłyśmy je. A