Filozofia · 3 min czytania
Z zamiłowania dezerter
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Bez wysiłku i gotowości do doświadczania bólu oraz trwogi nikt się nie rozwinie, nikt nie osiągnie niczego, co warte jest osiągnięcia”
Erich Fromm
Jestem uzależniony od niemocy, spętany pragnieniem ucieczki w niebyt. Od biesów pełzających ulicami, od neonów warczących na smutek, od rzygających kretynizmami odbiorników, od lanczu, od dizajnerów, od społecznych potrzeb tworzonych metodą in vitro.
Wychodząc na ulicę czuję się gwałcony. Czuje jak macki rzeczywistości kleją mi się do karku, jak ohydny odór fałszu wypełnia charczące płuca, jak słabość rośnie w siłę i obnaża struchlałą duszę. W obronie resztek własnego „ja” salwuję się ucieczką w świat marzeń, na wydmy poezji. Odgryzam pępowinę od wszechobecnej rzeczywistości i karmię spasioną duszę epickim bohaterstwem, liryczną refleksją, czy dramatyczną rozterką. I świadom jestem swojego tchórzostwa, bezsilnego, szczerbatego cynizmu, który tylko obrzydzenie wywołuje. Lecz za oknem „świat mądrości i piękna szarzeje, raptem okazuje się bezsensowny i głupi… Wydaje się makijażem urągającym prawdzie, a tej doświadczają kumple z…