Inne · 3 min czytania
Z zestawu kwiaciarki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wchodząc pośpiesznym krokiem do porannego autobusu, Nicole zahaczyła niezdarnie bukietem czarnych oleandrów o stabilizujący siedzenie metalowy pręt. Pomogłem przytrzymać fantazyjnie dobrany dla niej przez starą Mertisse zestaw kwiatów, gdy w swoim chaotycznym stylu siadała, wykonując perwersyjny obrót odsłaniający wewnętrzną część uda. Nawet miejsce publiczne nie zobowiązywało jej do zachowywania pozorów przyzwoitości, tej ludzkiej przyzwoitości wymyślonej na użytek marionetek w maszynie. Mój natychmiastowy uśmiech miał przywracać jej poczucie bezpieczeństwa, taka męska dłoń podana tonącej, jednak nie było to chyba w tym momencie potrzebne. Spojrzała na mnie wzrokiem Ma-My, z pobłażaniem tłumaczącej małemu dziecku, że podcieranie się po defekacji jest czynnością jak najbardziej wskazaną. Sama wiązała sobie buty w przedszkolnej szatni, zawstydzając chłopców lepiącym zamki z mokrego piasku, mokrego niczym... - Dziękuję za wspaniałą noc, Monsieur – powiedziała delikatnie zmęczonym głosem,…