Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 9 min czytania

Z życia upadłego anioła...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część Pierwsza: Uwolnienie

-Dziś jest twój wielki dzień mój przyjacielu. –powiedziała wielka postać siedząca na tronie wykonanym w całości z ludzkich czaszek i kości, do niewiele mniejszej postaci w czarnym płaszczu klęczącej przed kościanym tronem. -Panie, ale aby czy na pewno to ja mam pójść? –zayptała klęcząca postać podnosząc głowę z kapturem w kierunku twarzy swojego Pana. Miał wielką twarz w kolorze żarzącego się płomienia. Z głowy jego wyrastały dwa wielki czarne baranie rogi, a na czole znajdowało się kilka mniejszych różkow ułożonych w jednej pionowej linii. -I ty i ja dobrze wiemy mój drogi Berith’e, że my jako jedyni z całego naszego królestwa potrafimy przepowiadać wszystko. Zarówno przeszłość jak i teraźniejszość, a także dane nam jest spojrzeć w przyszłość. –odparł spokojnie demon poprawiając się tylko na swym tronie czego wynikiem miała być wygodniejsza pozycja. -Ale co mam zrobić gdy już tam będę? –zapytał Berith. -Jak to co mój drogi? Nawracać! –krzyknął demon wstając z tronu. –A teraz idź już. Zaraz zostaniesz wezwany. –dodał Baal-Peor i minął klęczącego Beritha po czym wyszedł z komnaty. * * *

Watykan, Jedno z pomieszczeń Biblioteki Watykańskiej, Godzina 23:21

-Ach tak... wreszcie... –powiedział podnieconym głosem mężczyzna siadając przy biurku, po czym wyjął z kieszeni sutanny małą figurkę, przedstawiającą anioła z głową podobną do psiej, w ręku trzymającej bicz i kładąc ją na stół. –Po tylu miesiącach poszukiwań wreszcie mogę Cię wezwać mój drogi aniele... –dodał kardynał Bonaventi ściągając z palca srebrny pierścień na którym wytopiony był krzyż. Był to pierścień kardynalski. Duchowny położył srebrne świecidełko przed figurką anioła po czym złożył ręce, zamknął oczy i poddał się modlitwie. Trwało to przez dobrą chwilę i kardynał myślał już, że coś zrobił nie tak, coś musiało się nie udać w tym wywołaniu lecz nagle wzdrygnął się na trzask otwieranego okna w pokoju. Figurka anioła zaczęła nabierać rozmiarów i przeistaczać się w wysoką, ponad dwumetrową postać w czarnym płaszczu i kapturem na głowie. Przez chwilę i Bonaventi i przybysz milczeli po czym mężczyzna odważył się zapytać: -Berith? Niebiański anioł Berith? –jednak przybysz nic nie odpowiedział i ściągnął kaptur. Jego twarz była podobna do tej która wystrugana była w drewnianej figurce jednak kardynał dojrzał, że tych diabelskich, długich rogów z pewnością nie było na statuetce. Także kolor skóry był inny niż ten bladożółty przedstawiony na posążku. Twarz przybysza była barwy ognisto-czerwonej, a w oczach kardynał zobaczył palący się ogień. -Berith? –powtórzył pytanie Bonaventi,a upadły anioł wyciągnął spod płaszcza miecz o długości około dwóch metrów po czym szepnął coś i oręż pokrył się płomieniem. Kardynał przełknął głośno ślinę. To było jego ostatnie przełknięcie...

Część Druga: Na szkodę dla świata...

* * *

-Jak podaje rzecznik prasowy Watykanu, kardynał Bonaventi zginął wczoraj wieczorem w jednym z pomieszczeń Biblioteki Watykańskiej. Nie jest do końca znana przyczyna jego śmierci. Kardynał został przecięty w pół i część jego ciała została zwęglona. –podała w porannym serwisie informacji prowadząca. -Jak myślisz kto to mógł być? –zapytał wysoki brunet siedzący na kanapie przed telewizorem. -Nie wiem Uriahu. –odpowiedział nieco niższy blondyn ogrzewający ręce przy kamiennym kominku. -Ciekawe jak długo mamy tu jeszcze siedzieć. Pomyśl sobie Serakelu, że moglibyśmy wygrzewać się teraz na słonecznych niebiańskich plażach. –powiedział rozmarzonym głosem Uriah. -Ale wybraliśmy walkę ze złem, pamiętasz? –zripostował Serakel. -Tak, tak pamiętam, w imię Najwyższego oczywiście. –odpowiedział brunet zmieniając ton głosu na ponury. -Nie zaczynaj bluźnić Urielu! –zaryczał Serakel w kierunku brata. -Wole gdy mówisz na mnie Uriah, a nie Uriel. –odrzekł spokojnym głosem mężczyzna. –Zastanawiam się co lub kto zabił kardynała. –dodał po chwili Uriah. -Może wybierzmy się do Antonio. Powinien coś wiedzieć. –powiedział blondyn. -No to ruszajmy nie traćmy czasu... tylko wezmę swój miecz z pokoju na wypadek gdyby

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Z życia upadłego anioła... — czytnik · opowiadania