Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Za murem cz. II (czyli koniec mojej historii)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie obudził się tam gdzie upadł. Znajdował się w jakiejś chacie... Bądź lochu. Bolała go głowa i ręce. Pamiętał tylko tego człowieka w masce. Zobaczył światło. Wstał, otrzepał się i poszedł w jego stronę. Był to oświetlony świecami pokój. Znajdowały się w nim dwie postacie… magicy bądź znachorzy. Obaj odziani w szaty. Jeden z nich zwrócił ku Todorowi twarz spowitą cieniem. - Corvisto, obudził się. - Przecież czar snu działa dwanaście godzin… nie przygotowaliśmy jeszcze eliksiru. - Myślisz, że ma magiczną krew? - Taki prostacki człek. Pan Sinigan nam mówił, że to nie mag. - Pan Sinigan to nie jego ojciec. Corvisto bierz go! Todor zaczął uciekać jednakże związał go jaskrawo niebieski łańcuch i przyciągał do obu postaci. - Kim wy jesteście? – zapytał się Todor. - Ja jestem Cordo a to mój brat Corvisto. Pracujemy dla Sinigana. - Sinigan was najął? - Nie najął. - Służycie mu jak wierne psy gończe. - Nikt nie będzie nas znieważał w naszym domu, prawda Corvisto? - Raczej w domu tego skurwysyna Sinigana. - Skąd wiesz, że to jego dom? - Sinigan to najgorszy człowiek na świecie. Jego podłość przekracza wszelkie kryteria. Radzę wam uciekajcie. - Będziemy robić to co będzie nam się podobać. Sinigan oferuje bardzo dużą sumę pieniędzy… - Których nie ma… Tak, Sinigan nie ma forsy. Jego sługusy mu ulegają… ulegają jego mocy. - On nie ma żadnej mocy… prawda Corvisto. - Nic nam nie mówił, że ma jakąś moc Cordo. - Bo to podła kanalia. - Nikt nie będzie mnie obrażać w moim domu!! Zwłaszcza ty! – nagle ktoś powiedział. Zza rogu wyszedł sam Sinigan a za nim szło sześciu jego podopiecznych. - Todorze, sądzę, że dla mojego bezpieczeństwa będę zmuszony odebrać ci życie. – zaśmiał się Sinigan. - Ależ panie, nie skończyliśmy z nim. – powiedział Cordo. - Nie, skończyliście… Sługi, zlikwidować tych drani… już! Sześć kling wyszło z pochew. Cordo i Corvisto rozwiązali Todora a sami wyciągnęli swe magiczne kije. Todor wziął jakiś miecz. Zaczęła się mordercza walka. Nagle Sinigan puścił w stronę dwóch magów kulę ognia, którą oni z gracją odbili. - A jednak ma moc! – powiedział do brata Cordo. - Zabić!!! – krzyknął Sinigan. Rozpoczęło się zmaganie kling. Todor wyskoczył przed braci. Przed nim stało aż sześciu bardzo dobrze wyszkolonych przeciwników. Za nim dwóch braci,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Za murem cz. II (czyli koniec mojej historii) — czytnik · opowiadania