Opowiadania.pl · 3 min czytania
Za płótnem źrenic.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Potłukłam źrenice jak ulubiony kwiat. Zerwałam z nich tajemnicę. Już czarna przestrzeń nie zamknie w sobie tysiąca wspomnień i utraconych nadziei. Nie pochłonie kolejnego sekretu i nienazwanych wprost myśli. Przez kolorową dziurkę oczu zajrzałam w głąb duszy. Oparłam się o orzechową ścianę tęczówek. Przerwałam ważną naradę serca i duszy. Stroiły się przed lustrem źrenic, obserwując zewnętrzny świat. Znieruchomiały, kiedy przezroczysta przestrzeń rozbiła się w drobny mak. Kryształki ściągnęły na siebie promienie zachodzącego słońca, iskrząc się wszystkimi kolorami tęczy. Emocje utkwiły we mnie spojrzenie, śmiech zatrzymał się w połowie powstrzymując dźwięk. Zadrżała tafla smutku. Kilka kropel uronił płacz, które miękko opadły na chropowatej powierzchni serca. Dusza otarła drogocenne perły opuszkiem palca, nie odwracając ode mnie wzroku. Zatarła się granica między światem zewnętrznym a wewnętrznym. Balansuję na granicy dwóch rzeczywistości, które choć uzależnione od siebie, boją się wzajemnie. Rozdarłam szczęście na pół.…