Zbrodnia · 6 min czytania
Za późno
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Pani Profesor. Nie wiem dlaczego, tylko Pani chciałam powiedzieć o swoich problemach i zamiarach, tylko Pani wzbudziła we mnie zaufanie i jakiekolwiek pozytywne odczucia. Niestety, zabrakło mi odwagi... Kiedy Pani będzie to czytała, ja będę zapadała w głęboki sen... Wreszcie szczęśliwa... Chcę, żeby Pani wiedziała, że moim marzeniem było pójście na studia - filologię polską. Była Pani moim autorytetem zarówno jako nauczyciel, jak i pedagog. Za wszystko dziękuję z całego serduszka!
Karolina"
Marta po przeczytaniu listu wybiegła z klasy bez słowa. Jak najszybciej biegła po schodach do sali matematycznej, gdzie lekcje odbywała właśnie 2B. - Gdzie jest Karolina?! - krzyknęła wbiegając do klasy i rozglądając się po twarzach zszokowanych uczniów. W panice poszukiwała blondwłosej uczennicy. - Pani Marto, spokojnie. Co się stało? - delikatnym i opanowanym głosem spytała matematyczka-starsza już kobieta o farbowanych na bordowy odcień włosach i drobnej sylwetce. - Gdzie jest Karolina...? - powtórzyła swoje pytanie Marta. Jej głos się załamał, a w ogromnych niebieskich oczach pojawiły się łzy. - Wyszła do toalety. - odezwał się głos z klasy. - Pani Marto, o co chodzi? - spytała nauczycielka, ale polonistka bez słowa wybiegła. Kilku uczniów ruszyło za nią w stronę toalety. - Dzwońcie po pogotowie! Dzwońcie po pogotowie! - z toalety dobiegł głos płaczącej Marty. Justyna, jedna z uczennic weszła niepewnie do środka. Zastała swoją nauczycielkę klęczącą na posadzce jednej z kabin. Obok, w kałuży krwi leżała Karolina. Na nadgarstku miała niewielką ranę, na jej piersi znajdowała się zakrwawiona żyletka. Zdawało się, że nieprzytomna dziewczyna ma na twarzy uśmiech, jakby czuła ulgę...
- Trzeba zadzwonić do rodziców tej dziewczyny - powiedziała dyrektor szkoły podchodząc do okna. Była to kobieta średniego wzrostu, bardzo elegancka i zadbana. Wzbudzała szacunek u wszystkich uczniów i nauczycieli. Skrywała tajemnicę, o której nikt z jej otoczenia nie wiedział. Po śmierci męża zaczęła pić. Z każdej stresowej sytuacji, ukojenie odnajdowała w alkoholu. Czuła, że i dzisiaj po powrocie do domu będzie musiała się napić. Była roztrzęsiona, wzrokiem błądziła po ścianach. - Zadzwonię. - cichutko szepnęła Magda, wychowawczyni Karoliny, bardzo młoda nauczycielka języka angielskiego. Bardzo atrakcyjna kobieta, zdawała sobie sprawę, że wzbudza podziw swoich uczniów i uczennic. Teraz było to bez znaczenia. - Nie wiem jak to się mogło stać, co mogło być powodem takiego zachowania. - zastanawiała się patrząc na dyrektorkę, która zdawała się ją ignorować. - Idź zadzwoń. - wyszeptała. Magda bez słowa wyszła za drzwi. Przekładała rzeczy w torebce w poszukiwaniu telefonu komórkowego. Miała w nim zapisany numer matki Karoliny. Ubiegłego roku dziewczyna sporo wagarowała, więc w…