Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 11 min czytania

Za wszelką cenę

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za wszelką cenę

Światło poranka raziło mnie w oczy. Wyszłam z balkonu, kierując się do garderoby. Na pierwszym wieszaku wisiała już krótka, błyszcząca, czarna sukienka, specjalnie przygotowana na dzisiejszy wieczór. Była z bardzo eleganckiego i seksownego, lejącego się materiału i należała do tych, które więcej odkrywają, niż zakrywają. -Idealna na urodziny księżniczki- pomyślałam z przekąsem. Wczorajsza noc sprowadziła mi na głowę kłopot w postaci dzisiejszego kaca, który powoli przechodził, jednak skutecznie niszczył mi dobry humor. Założyłam sukienkę i usiadłam na stoliku naprzeciw oświetlonego lustra. W gładkiej powierzchni odbijała się twarz o ładnych rysach, zielonych oczach i pieprzyku nad lewym kącikiem ust. Włosy układały się wokół niej w długie, brązowe pukle. Robiac makijaż zastanawiałam się, co takiego kupi mi kochany tatuś, żeby pokazać jak bardzo rozpieszcza swoją córeczkę. Pewne było jedno: bedzie to coś bardzo drogiego i szpanerskiego. W każdym razie koszty imprezy się zwrócą, chociaż jako dziedziczka jednej z największych firm samochodowych w Europie nie musiałam się troszczyć o kasę. Wielka sala balowa, popularny zespół, jedzenie, napoje, dekoracje, goście... wszystko zostało już kupione. Teraz pozostało już tylko czekać na moje osiemnaste urodziny.

Wzorowe przyjęcie- tak można było nazwać bal wydany z okazji osiemnastych urodzin Audrey Hepburn, córki Johna Hepburna, właściciela wielkiej firmy produkującej samochody oraz salonów, gdzie je sprzedawano, milionera i jednego z najbardziej wpływowych ludzi świata, oraz Gisele Hepburn, znanej modelki i aktorki. I tak też pewnie napiszą o nim w prasie. Organizator przyjęcia zadbał o to, by wszyscy goście się świetnie bawili, a goście dbali, by solenizantka nie miała ani chwili spokoju. Pokrótce mówiąc, wszyscy się nade mną znęcali. Musiałam chodzić tam i spowrotem, zupełnie jak mama na wybiegu i rozmawiać z wszystkimi po kolei, tak jak tata na zebraniach. -Audrey, jak się bawisz? - na dźwięk głosu przyjaciółki automatycznie się odwróciłam. -Wspaniale!- odparłam automatycznie przywołując na twarz sztuczny uśmiech. Może ja nie bawiłam się dobrze, ale Ann miała do tego prawo. -To świetnie, chciałam ci przedstawić...- zaczęła ignorując moją fałszywą odpowiedź. Lecz zanim zdążyła skończyć moje serce przestało bić, odwróciło się kilka razy dookoła własnej osi, zagalopowało i pękło na milion części, by znów się połączyć w całość i bić lekko przyspieszonym tempem. Tymczasem Ann mówiła dalej: -...mojego kuzyna, Cristiano. Mam nadzieję, że nie gniewasz się, że go zaprosiłam. Przyjechał do mnie... -Nie, oczywiście, wspaniale, że go przyprowadziłaś. Miło mi cię poznać.- Podałam rękę młodemu bóstwu, które stało zaledwie metr ode mnie. Chłopak miał metr osiemdziesiąt wzrostu, opaloną skórę, wyrzeźbione mięśnie, złote, któtkie loki na głowie i twarz anioła. Tylko bardziej męską i przystojną. Innymi słowy był ideałem na którego czekałam całe życie i od razu to zrozumiałam. -Cześć, boskie przyjęcie, wszystkiego najlepszego. - Jego głos był głęboki i męski. -To twój prezent urodzinowy. Od nas obojga.- Dodała Ann. Obejrzałam piękny naszyjnik z drobnych brylantów. -Przecudny. Możesz mi go założyć? Będzie idealnie pasował.- Poprosiłam Cristiana. Gdy dotykał mojej szyi przeszły mnie ciarki. Chwilę potem Cristiano odszedł, a ja zostałam z Ann. -On jest cudowny! Skąd ty go wzięłaś?- Spytałam, gdy tylko obiekt moich westchnień znalazł się odpowiednio daleko od nas. -Cristiano? Żartujesz? To mój daleki kuzyn, ale bynajmniej nie jest cudowny. Naprawdę ci się podoba? -Oczywiście! Dostanę go na urodziny? - Spytałam z rozmarzonym uśmiechem na twarzy. -Nie ma mowy! Daj sobie z nim spokój, on nie jest dla ciebie. -A jaki on jest? -Hmm... Przede wszystkim strasznie infatylny! Zachowuje się jak dziecko. -A coś innego? Co lubi? -Uprawia sporty, chyba wszystkie, jakie istnieją, podrózuje...

Po rozmowie z Ann już miałam gotowy plan zdobycia tego młodego boga. Resztę wieczoru zajęło mi umilanie czasu gościom. A właściwie tylko jednemu. Rozmawiając z Cristianem wychwalałam, jak bardzo lubię pływać, biegać, żeglować itd. W zamian dostawałam komplementy na temat mojej figury i opalenizny. Jednak wkrótce on musiał wracać do hotelu, gdyż rano miał jechać na wycieczkę w okoliczne góry. -Może pojedziesz ze mną?- Zaproponował z szelmowskim uśmiechem, a pode mną kolana się ugięły. -Oczywiście. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy na jutrzejszy poranek. Chwilę po tym, jak on wyszedł, ja wróciłam do siebie. Może w większości rozmowy na temat sporów skłamałam, jak bardzo lubię spędzać aktywnie czas, jednak nie byłam głupia i wiedziałam, że niewyspana i zmęczona nie będę atrakcyjną towarzyszką spacerów górskich. Tak wiec położyłam się spać czekając na nadchodzący wspaniały dzień.

Tak, jak się spodziewałam, wycieczka była niezwykle udana. Oprócz Cristiana i mnie nikogo innego nie było, wyjechaliśmy więc jego Jaguarem i jadąc w kierunku Arezzo rozmawialiśmy o widokach, zainteresowaniach i wszystkim innym. Nim się spostrzeglismy, byliśmy na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%