Rodzina · 2 min czytania
Zabawki z supermarketu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy otwierałem oczy w sobotę rano, Pytałem: „Idziemy dziś po zakupy, mamo?” „Co za pytanie, to rzecz przecież oczywista, Nie zauważyłeś, że lodówka jest pusta?”
Matka zakładała płaszcz, a ja adidasy, Otwierała drzwi, podając mi kaszkiet w pasy. „Nie zmęczysz się mamo, nie, ja ci pomogę.” Patrzyła z uśmiechem i ruszaliśmy w drogę.
Szliśmy pomalutku, chociaż nie było ślisko, W mig byliśmy na miejscu, sklep był bardzo blisko. „Zaraz wrócę, zacznij wybierać wiktuały, Posprawdzam czy zabawki się nie pozmieniały.”
Autka, pociągi, różnych cudów całe mrowie, Ta kraina czarów wirowała mi w głowie.