Inne · 10 min czytania
Zabawy Helmi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy tylko wzeszło słońce Helmi obudziła się i postanowiła rozprostować nogi przed dalszą podróżą. Tero spał jak zabity, miała trochę czasu dla siebie. Zanim wyszła z pokoju, uczesała włosy i wygładziła suknię. Dopiero teraz zobaczyła jak obskurna jest ta gospoda. Wszędzie było pełno brudu, deski były spleśniałe, a w powietrzu unosił się duszący zapach zepsutego mięsa. Zeszła na dół. Tam nie było lepiej, ale przynajmniej ten smród był bardziej znośny. Jak ona mogła przespać całą noc w takich warunkach? Nie miała pojęcia... Postanowiła, że musi pooddychać świeżym powietrzem, więc wyszła na zewnątrz. Ponieważ słońce wzeszło niedawno, na dworze było chłodno. Helmi to nie przeszkadzało. Ona uwielbiała chłód. Usiadła na zniszczonej ławce i napawała się pięknem budzącego się dnia. Nie wiedziała, że nie jest tu sama. Zza stajni obserwował ją młody parobek. Gdyby była bardziej spostrzegawcza, też by go widziała. On od razu zauważył jej strój, świadczący o pochodzeniu z wyższych sfer. Wiedział, że jest dla niego nieosiągalną... W końcu był tylko parobkiem. Mimo wszystko patrzał nią i zachwycał się jej urodą. Przecież nikt mu nie zabroni patrzeć... Helmi usłyszała trzask i odwróciła głowę w stronę stajni. Zauważyła pięknego młodzieńca. Uśmiechnęła się do niego. On speszony nie wiedział co ma robić. Ona wstała i podeszła do niego (spodobał się jej i to bardzo...) -Witaj -powiedziała z promiennym uśmiechem na twarzy. -Witaj -odpowiedział jej piękny brunet o zielonych oczach i silnych ramionach. -Pracujesz tu? -Tak... -Od dawna? -Nie, pani... Od jakiegoś miesiąca... -Nie mów do mnie pani- powiedziała z kokieterią. Cudnie było patrzeć jak on się rumieni. Coraz bardziej się jej podobał- Jestem Helmi, a ty? -Matias. -Pochodzisz z Suivi, Matiasie?- miło było wypowiedzieć jego imię. -Nie...-nie potrafił skupić myśli. Nie wiedział, że Helmi zaczęła już na niego oddziaływać. -To skoro nie z Suivi, to skąd? -Z Säde. -O, naprawdę? To przecież kilka godzin drogi z Haimi. -Tak, racja... -Byłam w Säde kilka razy, piękne miejsce... -HELMI!!!- tylko Tero potrafił krzyczeć tak głośno, że słychać go w promieniu kilku kilometrów- GDZIE TY JESTEŚ!?! -Wybacz Matiasie, mój kuzyn się niecierpliwi...- on był tak oszołomiony, że nie był w stanie jej odpowiedzieć. Dopiero kiedy odeszła od niego, wrócił do normy. Zapomniał o tej całej rozmowie, zajął się swoją pracą. Helmi wpadła niezadowolona do pokoju. -Po co się tak drzesz?! -Bo po pierwsze, nie było cię w pokoju, a teraz ja jestem za ciebie odpowiedzialny... A po drugie... -Co “po drugie”?! -Wiedziałem co ci chodzi po głowie. -Co?! O czym ty mówisz? -Nie udawaj... Ja czuję na kilometr te twoje zabawy... Nie jestem głupi... -A właśnie, że jesteś... Czy ja naprawdę nie mogę nawet zabijać nudy? -Możesz... Nikt ci tego nie zabroni. Ale nie kosztem innych! -Przecież ja tylko z nim rozmawiałam... -Tak... Oczywiście... To po co go omotałaś? -Wcale nie... -Nie? -NIE!- ale oboje dobrze wiedzieli, że tak. Helmi należała do tych osób, które nie lubią jak ktoś im zwraca uwagę i daje im”dobre rady” . -Gotowa do wyjazdu?- szybko zmienił temat Tero. -Tak. Już od dobrej godziny. -Świetnie. Chodźmy więc... Złapał ją za ramię, dostatecznie mocno, by zrobić jej kilka siniaków. Kiedy wyszli, kazał jej stać przed wejściem, więc zrobiła to. Po chwili wrócił do niej z końmi. Załadował na nie bagaże. -Wiesz, że twój parobek już o tobie nie pamięta? -Tak... A ty myślałeś, że nie wiem co robię? -Nie no... Jakbym śmiał. -Nie wiem...- wycedziła przez zęby i dosiadła konia. Tero tylko spojrzał na nią przepraszająco licząc na to, że ona odpowie mu tym samym. Nie doczekał się. -Długo tak będziesz stał i się gapił, czy może wreszcie ruszymy? Nie odpowiedział jej ani słowem. Wsiadł na konia i ruszył przed siebie. Helmi dogoniła go po krótkiej chwili. -A może by tak łaskawy pan na mnie zaczekał chwilę?- odpowiedziało jej milczenie. Tero zwolnił i poczekał, aż ona go dogoni. -Masz zamiar się na mnie gniewać przez całą podróż? -Nie gniewam się na ciebie. -Więc dlaczego milczysz? -Myślę... -O czym? -Nie ważne... -Jak chcesz... Oboje milczeli. Oboje rozmyślali. Helmi o tym, co by się mogło dziś wydarzyć gdyby kuzyn jej nie przeszkodził. Mogłoby być bardzo ciekawie... Tero myślał o podróży do Ritvy. Mogła się okazać trudniejsza niż przypuszczał... W końcu będą musieli przejechać przez las Natt. A Natt nie był najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Działy się tam dziwne rzeczy... Przynajmniej tak twierdzili ludzie mieszkający w pobliżu. Tero miał