Fantastyka · 7 min czytania
Zabij Emila
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zabij Emila: Wolumin I
Prolog: -600 tysięcy-rzekł facet w czerni -500,ale nie musisz sprzątać ciała-rzucił kolo w bieli -550 i uśmiech dzioba-zaproponował ten w czerni -535 i uśmiech półdziubkiem- ostatecznie stwierdził Biały -Umowa. Ale dorzuć jeszcze szklankę wody z Missisipi Jak to mówią rolnicy: Jest za rzadka do orania ale też zbyt gęsta do picia. -Niech będzie.
The Story: Rzecz dzieje się w Małolesiu Szarym. Pewnego deszczowego, pochmurnego i ogólnie zepsutego dnia Eustachy wstał by....po prostu wstał. -O, kurde!- zaskrzeczał- mam oczko w kalesonach! Eustachy był najzwyczajniejszym rzeźnikiem kompotu. Żył razem ze swoim Głupim Psem na peryferiach miasta. Przeciągnął się, nałożył koszulkę Byków(wygranej w corocznym konkursie wina „W”), założył swoje 24-calowe okulary i ruszył na podbój kuchni. Po drodze wywalił się o 28,5 butelki wina „W” po czym stwierdził: -Dobre to to nie jest ale na imprezy świetne. Wyciągnął z lodówki przeterminowany ser z mleka świstaka(własnego wyrobu) a z chlebaka chleb z ziaren pokrzywy. Ta mieszanka była swego rodzaju wybuchowa tzn. kiedy Eustachy chuchnął komuś w twarz po jej zjedzeniu ofiara jeszcze długo potem pozostawała nieprzytomna. Wyłożył swój zestaw na stół i pomodlił się by w serze nie było mleka z jakiegoś wściekłego świstaka. Gdy siadał Głupi Pies podszedł do stołu. -Głupi Pies!- Eustachy musiał wstać by wyciągnąć psu poranna strawę. Na podłodze wylądował talerz z sajgonkami i kawiorem pstrąga.-Głupi Pies! Jak ty to możesz jeść?! Gdy zjadł, Eustachy stwierdził że, można by pojechać do centrum żeby pokłócić się ze sklepikarzem pogonić nowego listonosza i przy okazji kupić nowe kalesony. Eustachy był raczej typem samotnika. Gdy się urodził w inkubatorze założono czarne zasłonki, gdy dorastał jego jedynym kumplem była dżdżownica którą złapał i zamknął we własnej ławce. Nazywał ją Głupią Dżdżownicą ale tak naprawdę bardzo Ją lubił. Kiedy drechy chciały mu zrobić stałe uszkodzenia twarzy ona w geście kamikadze rzuciła się Im pod nogi co zaowocowało efektem śliskiego podłoża a resztę sami chyba znacie. A więc wsiadając do swojego Morda Pickupa model 2000 p.n.e. kierował się myślą o kalesonach. Jadąc do centrum Małolesia Szarego nie wiedział co Go tam spotka. Od początku jazdy śledził go srebrny Gorsze 997 ale Eustachy z racji swojego raczej kiepskiego wzroku w ogóle o tym nie wiedział. Wysiadając ze swojej maszyny patrzył na nowy megastore Mydło i Pylidło. -One muszą tam być!-wszedł do sklepu, nie wziął koszyka i udał się na poszukiwania. Po drodze doprowadził kilka ekspedientek do płaczu swoimi uwagami co do jakości usług, co nieco poprawiło Mu humor. I wreszcie Je zauważył!- Super kalesony, podwójnie chromowane, limitowana edycja- i z śliną na paszczy ruszył w stronę wystawy. Biegnie, biegnie, biegnie iiiiii......Jebs! Walnął się w niewidoczną szybę z plexi-glasu. –Głupi Pies! - zawrzeszczał. Z nadmiaru emocji Eustachy nie wiedząc co zrobić opiep.....nakrzyczał na sprzedawczynię i wyszedł.
Z pamiętnika snajpera: Żadne specjalne zlecenie. Miałem sprzątnąć jakiegoś dziada kiedy ten będzie wychodził ze sklepu. 5 minut później zadanie zostało zaliczone. Dziad(strasznie wrzeszczał) załatwiony, kasa na koncie. Idę, bo spóźnię się na Muminki.
Powrót do The story: Eustachy wpół przytomny leżał na szpitalnym łóżku.- Czemu ta pościel jest taka brudna! Czemu zdjęliście mi moje…