Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 4 min czytania

ZABIŁEM JĄ

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zawsze, gdy chodziłem na jej grób ogarniał mnie smutek. W jednym momencie w oczach miałem łzy. Serce biło mi coraz szybciej, coraz mocniej... Czasami myślałem, że wyrywa się ono do niej. Od tamtego feralnego dnia nie potrafiłem spokojnie przespać nocy. Zasypiałem nad ranem, budząc się z krzykiem. Przeżywając od nowa ten sam wypadek. Kilka słów wypowiedzianych zbyt szybko. Gniew unoszący się w powietrzu, który dławił swoją obecnością. Jej oczy, w których można było dostrzec próby załagodzenia sytuacji. Niema prośba. -Nie wychodź z samochodu.- Ten dźwięk... trzaśnięcie drzwiami. I... ostatni obraz. Który wraca jak bumerang. Pisk opon. Jakieś zderzenie. Krzyk przechodniów. W oddali dźwięk karetki. I ja. Nie potrafiący obejrzeć się za siebie. Stałem tak tyłem kilkanaście sekund. Prosząc Boga, by to nie była ona. Odwróciwszy się... Zobaczyłem swoje auto, w kolizji z drzewem. Zobaczyłem ją... Zakrwawioną. Zbladłem. W jednej chwili uleciała ze mnie chęć życia. Podbiegłem do niej. Wykrzykując jej imię. Błagając, by nie umierała. Widziałem jej nieruchomą twarz. Ręce, które bezwładne opadły tuż obok jej tułowia. Nie wiem, co działo się potem. Ktoś mnie odciągnął. Ktoś coś do mnie mówił. Ale ja i tak nie słyszałem ich wszystkich. Nie widziałem nic innego, oprócz swojej żony, z której uchodziło życia z każdą sekundą. Przez mnie... Od kilku lat to poczucie winy, kłębiło się nade mną niczym mgła. Nie potrafiłem być z inną kobietą. Czułem się tak, jakby zdradzał swoją żonę. Wiele godzin spędziłem ze swoją mamą, która starała mi się pomóc. Jednak jej próby były daremne. Nikt nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ZABIŁEM JĄ — czytnik · opowiadania