Inne · 3 min czytania
Zachęta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nachalnie szukam tematu tam, gdzie go nie ma, Nieskończoność, płatki słów - znowu spisany poemat, A nie dla mnie jest ten kryształ, o którym śniło pokolenie - Wcześniejsze i poprzednie, które walczyło o tą ziemię. Tą jedyną, rozbrojoną, z pękniętą powłoką, Gdzie gaz, śmierć, dusze powierzane są obłokom. Choć udają, że do ziemi upada stare ziarno, Kto pociągnie soki stąd, gdzie już wszystko zmarło ? Monotematyczny Tyrteusz kopie grządki w swym ogrodzie, Walczy - każdy dzień, broń już chowa jak jakiś złodziej. Wykres kardiogramu pogarsza ludzkie zdrowie, Zdrowy jest ten, który nigdy się nie dowie. Zamknij szczelnie okno, zabarykaduj drzwi, powiedz, że to fatum - Ktoś policzył Twoje dni.
Absurd ? Może sens ? Nie pamiętasz co jedno, a co drugie ? Nie przejmuj się przyjacielu - sam powoli drogi gubię. Aniołem mnie nazwali, bo miałem ich pilnować, Maskować ich czyny i Boga nie denerwować. On serio ma co robić, czym na co dzień się zajmować, Gdzie łagodzić, wszczynać wojny, albo spokój fikcji darować Na oddanie - oczywiście, inwestycja długoterminowa, Nie muszę zapewniać, że jutro spadnie czyjaś głowa ? Blaski, huki, wrzaski - tak oddzielono światło od ciemności, Nazwano rzeczy po imieniu i wszystko zrosło się w jedności. Wszystko ma swe nazwy, sztuką jest znać ogólniki, Tworzyć - nie malować słowem, znaczy mazać…