Filozofia · 3 min czytania
Zacierały się Twe ślady
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Zacierały się twe ślady, co na śniegu ty je zostawiłaś. W wielka melancholie wpadły, jedną nostalgiczną chwile, mogłaś żyć.
Teraz postumenty na pagórkach tamtej właśnie twej niewiedzy, oddalone, za plecami -porzuciłaś tamtą wolę.
Jednak i ja wolę zrobić na co nigdy do tej pory jeszcze nigdy się ja nie zdobyłem. Kres ucisku i rozpaczy, zostawionych niczym słowa pustych znaczeń.
Każdym zmysłem, w pogoń ruszę za tym co mi było za daleko do tej pory bo nie miałem siły się przedostać w tenże czas.
Mrowie zdarzeń, kolorowych incydentów, co obrazem są realnym, na kolana, padająca przed tym wina mych obarczeń – nie ma świata, nie ma jednak słów bez znaczeń.
Część 22 / 2
I dlatego kojarzona z tym współwina nie ma siły się powtórzyć, może lekko tylko sapie za mym uchem, oddech gnijącego szczura.
Zarastało mokre ciało na kolanach, twoich oczekiwań, twarz płakała pięknym snem, a miłości popękane kwiaty, w rzędach zatrzymały swym zapachem nieprzyjemną całość roztargnienia.
Teraz zdobądź się na chwile zapomnienia, oddaj zależności jej nadzieję, aksamitnie głaskaj swoje uniżenie, tak by już nie było więcej pozapominanych czar goryczy.
Martwa cisza, co rozpala zimy głaz do czerwoności, topi się jak motyl w nocny szum całości, której nie ma nawet i w zanadrzu twojej wyobraźni. Jest zależność miedzy naszym czasem, czasem zmian i nieścisłości.
Nadal nie ma tego czym codzienność chyli czoła przed obrazem…