Akcja · 7 min czytania
Zaginiona cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
DALSZY CIĄG ...
*3* Po wyjściu Teda , Robert oczyścił ranę i zabandażował , wyglądał teraz dosyć dziwnie z opatrunkiem na głowie ale było to konieczne. Spojrzał na bałagan w salonie i postanowił doprowadzić pokój do porządku , zajęło mu to około godziny , kładł się już spać lecz telefon zawieszony przy drzwiach wydał znajomy dźwięk dzwonienia .Przez moment zawahał się i odebrał. - Słucham? - 5 milionów do czwartku masz zostawić na lotnisku w hangarze numer 450,pamiętaj żadnej policji, jeśli nie, twoja siostra zginie.- rozkazał nie znany , zapewne zmieniony głos. - Kim jesteś?! Czego ode mnie chcesz?! - pytania Roberta przerwał głuchy sygnał.... Przez dłuższą chwilę stał przy telefonie zastanawiając się co ma ze sobą dalej zrobić w końcu postanowił iść spać i miał nadzieje , że się nie obudzi ... Rano obudziło go Słońce wdzierające się do pokoju poprzez niedokładnie zasłonięte okno. Wstał zjadł śniadanie , jak zwykle jajecznice z 5 jajek na bekonie . W następnej kolejności zaczął załatwiać poranne czynności w toalecie , starał się nie myśleć o tym co zaszło wieczorem . Miał opanowaną twarz jakby nic nie zaszło , zdradzał go jedynie opatrunek na głowie . Nie zmieniało to faktu, że zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji . Ta dziewczyna zginie , czuł to . Musiał jej pomóc za każdą cenę , była nie winna , być może jest matką , ma kochającego męża i nie wiedzieć czemu została porwana. Od początku odrzucał możliwość , że to była jego siostra. Rozmyślania przerwało głośne pukanie do drzwi . - Rob ? Jesteś tam ? - usłyszał głos swojej przyjaciółki Any. Poznali się na studiach i od razu po skończeniu edukacji zaczęli razem pracować w Badfort . Ana była wysoką brunetką ze zgrabną figurą , okulary podkreślały rysy wampa na jej twarzy. - Już otwieram - odkrzyknął. Założył szlafrok i otworzył drzwi. - Cześć , mieliśmy się wybrać na zakupy , czemu nie oddzwoniłeś ? - miedzy słowami zdążyła się rozebrać i pocałować go w polik. Co ci się stało w głowę ? - w końcu zadała pytanie przyglądając się Robertowi długo. - Hmm...Zauważyłaś? - próbował zażartować. - Rob to nie jest śmieszne co się stało? Opowiedział jej o wszystkim , wiedział , że może to być pomocne. Ana uwielbiała kryminały , dlatego też została dziennikarzem .. śledczym. Nie mogła znaleźć lepszego miejsca niż Badfort , naczelnik dał jej wolną rękę co do artykułów . Nie współpracowała z policją wolała prowadzić własne śledztwa co nie było mądre ale nie raz po jej artykule łapano przestępce. - I co zamierzasz z tym zrobić , co ? Chyba nie będziesz prowadził tego na własną rękę ?! Powinieneś iść na policje. - Masz rację nie będę sam, bo ty mi w tym pomożesz.Skoro jesteś taką dobrą dziennikarką to może to wyzwanie dla ciebie? - zapytał prowokująco . - Nie cierpię tego twojego podchwytliwego zachowania . Dobrze wiesz , że cię nie zostawię z tym samego a skoro nie chcesz pomocy policji to masz pomoc we mnie. - uśmiechnęła się do niego. Gdzie się urodziłeś ? - zapytała niespodziewanie. - W szpitalu św.Teresy. - odpowiedział lekko skołowany Rob. - Okej. To zobaczmy czy faktycznie nie masz siostry . Pa . - pożegnała się i wybiegła z mieszkania. *4* Gdy wyszła Ana Robert postanowił iść się przejść. Świeże powietrze na pewno dobrze mu zrobi . Chodził wokół stawu umieszczonego na środku parku , do którego trafił idąc cały czas przed siebie.Pomysł Any ze…