Thriller · 7 min czytania
Zaginiona cz.3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
*6* Biuro Kisingera było w samym centrum miasta , Rob i Ted stali przed dosyć dużym budynkiem a dokładnie na przeciwko drzwi. - To jak wchodzimy? - spytał Ted - Ta , mam nadzieję , że długo nam to nie zajmię nie lubię centrum miasta - odpowiedział widocznie niezadowolony Robert. Notariusz już czekał , gdy na nich patrzył miał podejrzliwą twarz jakby nie do końca im ufał ... Trudno się temu dziwić skoro po tylu latach wreszcie ktoś się zgłasza po takie pieniądze , zwykle majątek jest odbierany od razu po śmierci właściciela spadku. - A więc to pan jest Robert Downey ? - rzucił pytanie jak jeszcze stali w drzwiach. - Cóż , tak wyszło - zażartował Rob, a Ted zaśmiał się pod nosem. - Zatem niech panowie usiądą - wskazał ręką dwa fotele naprzeciw jego biurka. Rozumiem , że chcę pan podjąć całą sumę w banku ? - Tak , jestem do tego zmuszony- powiedział z nieszczerym uśmiechem Robert . - No dobrze , to w końcu pana pieniądze . Można je podjąć w każdej chwili ale jest jeden szkopuł . - Jak zwykle bez nich się nie obędzie ? - włączył się do rozmowy Teddy. - Niestety ,przyszli panowie po bardzo duże pieniądze z dnia na dzień , nic nie poradzę. Proszę się ze mną skontaktować jutro o 14. A teraz przepraszam mam trochę na głowie. Do zobaczenia jutro. - Do widzenia - powiedzieli nie mal równo Rob i Ted i wyszli z biura. Wrócili samochodem Teda do mieszkania Roberta, nie jeździł Rolls-Royce'm ale lepsze to niż zapchane tramwaje o tej porze dnia . Na miejscu spadkobierca polał starego Balantines'a , którego trzymał na specjalne okazje. - I jak myślisz kiedy dostaniesz kasę ? - Ciężko powiedzieć , sam widziałeś , że dziadek robi problemy , ale mam nadzieję , że jak najszybciej . Wiesz chce uratować tą dziewczynę , szczególnie dlatego bo to moja siostra , moja rodzina , okazja na to żebym miał kogoś bliskiego. - Masz rację chłopie. A jak tam z Aną ? Nadal Ci się podoba ? - zapytał Ted. - Ana jest bystra , inteligentna , zgrabna i mógłbym tak wymieniać w nieskończoność , ale ... - urwał nagle Rob . - Co ale ? Skoro Ci się podoba to na co czekasz ? - Sam nie wiem , ona prowadzi niebezpieczny tryb życia , jest zabiegana . Wciąż się zastanawiam. - Jak dla mnie to Ty się boisz wejść w ten związek.Jest już późno a ja piłem więc chyba u Ciebie przenocuję . Ok ? - Pewnie , kanapa jest twoja . - oznajmił szybko Rob i położyli się spać. *7*
Robert biegł szybko przed siebie było ciemno , nie wiedział gdzie biegnie , nic nie widział . Mijał duże blaszane garaże z awionetkami w środku , był chyba na lotnisku , słyszał wołający o pomoc zapłakany głos dziewczyny , kierował się w jego kierunku . Nagle zobaczył dziewczynę przywiązaną do krzesła , wierciła się na wszystkie strony . Za nią stał mężczyzna , nie widział jego twarzy , lecz widział co miał w ręku .. Zamaskowany porywacz przyłożył pistolet do głowy jego siostry i zaczął powoli naciskać na spust . Robert był bezradny czuł jakby biegł wieczność . Ktoś wołał głośno jego imię ... Rob , Rob , Rob obudź się stary ! Cały się trzęsiesz i gadasz dziwne rzeczy. Zobaczył nad sobą twarz Teda. - Kurwa pojebany sen ! - krzyknął i wstał szybko do łazienki . Ted pobiegł za nim . - Nic Ci nie jest ? - zapytał dobijając się do drzwi. - Nie, zostaw mnie ! - krzyknął zachrypniętym głosem. - Na…