Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 10 min czytania

Zagłada Magów cz.3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pevart stał jak wryty i wpatrywał się w swojego nauczyciela wzrokiem ukazującym całą gamę uczuć, począwszy od zaskoczenia, a na gniewie kończąc. - Odnalazłeś Dziedzica i nie powiadomiłeś o tym nikogo? - spytał z wyrzutem. - Przecież gdybyś dał znać, to... - To Dziedzic już by nie żył. - Jak to? Przecież Laukadiusz by go sprawdził, a następnie oddał mi na szkolenie i nie wydarzyłoby się nic złego. - Mylisz się Pevarcie - Onucel patrzył na ucznia ze spokojem. - Gdyby Laukadiusz dowiedział się, że Dziedzic istnieje, to natychmiast by go zabił. - Ale przecież zdradził tylko dlatego, że uwierzył w przepowiednię. - No właśnie, uwierzył w i nią i jest tym tak zaślepiony, że nawet gdybym odnalazł całą setkę dziedziców, to on i tak rozpocząłby wojnę. - To nie ma sensu. - Pomyśl przez chwile Pevarcie. Mamy tu do czynienia z przepowiednią, czyli najstraszliwsza odmiana magii. Co prawda same w sobie nie maja żadnego sensu, ale gdyby go im nadać, to potrafią zniszczyć każdego, kto w nie uwierzy. - Nie rozumiem. - Przyszłości nie kreują same przepowiednie, ale nasza chęć poznania. To co jeszcze się nie wydarzyło, nie istnieje, ale ktoś kto nie zdaje sobie z tego sprawy, chce wiedzieć, co go czeka. Jego chęć jest tak wielka, że zagląda w przyszłości wtedy zostaje mu ukazana jedna z możliwych wersji wydarzeń. Można ją zignorować i przekonać się, że nie była prawdziwa, ale jeżeli się w nią uwierzy, to zaczyna się podświadomie lub też świadomie dążyć do jej spełnienia. - I myślisz, że właśnie to przytrafiło się Laukadiuszowi? - Jestem tego pewny. - Co w takim razie należy teraz uczynić? - Unieszkodliwić Laukadiusza, jednakże zanim się do tego zabierzemy, powinieneś udać się do Arabeusa. Nie wiemy, czy zdaje sobie sprawę z obecnej sytuacji. - A jeżeli jego także dopadło już szaleństwo? - Arabeus był moim nauczycielem. Zawsze zachowywał rozwagę i zdrowy rozsądek. Kto jak kto, ale on nie mógł się poddać obłędowi. - Jednakże nie możemy tego wykluczyć. - Jestem innego zdania. Gdy już rozmówisz się z Arabeusem, przybądźcie do Skalnej Wyrwy, będę tam oczekiwał wraz z Dziedzicem. - Dlaczego akurat tam? Czy Dziedzic nie byłby bezpieczniejszy w twojej twierdzy? - To zbyt oczywiste miejsce Pevarcie. Co prawda póki co Laukadiusz nie zdaje sobie sprawy z istnienia kolejnego maga, jednakże to wkrótce może się zmienić, a wtedy pierwszym miejscem, które odwiedzi, będzie moja twierdza. - Rozumiem. -To dobrze. Ruszaj, im szybciej Arabeus dowie się o wszystkim, tym lepiej.

Z reguły magowie byli samotnikami spędzającymi większość czasu w swoich twierdzach, w których to oddawali się medytacji i studiom magicznym. Spotykali się tylko kilka razy w roku, aby podyskutować o swoich postępach w sztuce i aktualnych wydarzeniach na Ziemi. Zdarzało się, chociaż bywało to naprawdę rzadko, że musieli interweniować w sprawach świata, aby zachować jego równowagę i wówczas nie tylko ściśle jednoczyli się ze sobą, ale także stykali się z ludźmi, którzy im pomagali. Jednakże ostatni taki przypadek miał miejsce jeszcze w czasach, gdy Ebez był uczniem Laukadiusza, a więc jakieś osiemdziesiąt osiem lat temu. Tak więc od tamtego czasu wszyscy magowie przebywali jedynie we własnym towarzystwie. Arabeus natomiast był jeszcze większym samotnikiem niż reszta jego współbraci. Odkąd przygotował Onucla do służby magicznej, zamknął się w swojej świątyni i nie kontaktował się z resztą magów. Jedynie jego uczeń odwiedzał go czasem, aby dostarczyć mu nowin. Poza nim nikt więcej nie spotykał się z Arabeusem. Sam Pevart znał go tylko z opowieści Onucla, który zawsze wyrażał się o swoim nauczycielu z szacunkiem, a nawet uwielbieniem. To stwarzało w umyśle młodego maga niezwykłe wyobrażenie Arabeusa, jako siwego, roztropnego staruszka, który wciąż studiuje starożytne księgi, aby posiąść wiedzę wystarczającą do zapobieżenia ewentualnym zagrożeniom, jakie mogły się pojawić na świecie. Nauczyciel Onucla rzeczywiście był takim człowiekiem. Gdy tylko został magiem, oddał się bez reszty poszerzaniu swojej wiedzy i przerwał tę czynność tylko wówczas, gdy u wrót jego świątyni pojawił się młodzieniec, który oznajmił, że jest Dziedzicem przysłanym przez magów. Wtedy to Arabeus odłożył księgi i wyszedł mu na spotkanie. Jednakże po dwóch latach nauczania Onucla, powrócił do swojej samotni i tam już pozostał.

Sporych rozmiarów ognista kula wleciała szybko do dolinki górskiej. Dało się słyszeć odgłos skwierczenia i już po chwili na ziemi stał rozkoszujący się przecudnym krajobrazem Pevart. Było co podziwiać, ponieważ siedziba Arabeusa znajdowała się pośrodku niewielkiej dolinki górskiej, pośrodku której znajdowało się jezioro, otoczone wspaniałym, wiecznie zielonym lasem. Zaś dookoła drzew wznosiły się nagie szczyty górskie. Widok zapierał dech w piersiach i Pevart nie mógł wyjść z podziwu mad doskonałością tego miejsca. Po chwili przypomniał sobie po co tu przybył i ruszył w stronę ogromnych wrót, umieszczonych w jednej ze skał. Wciąż jednak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zagłada Magów cz.3 — czytnik · opowiadania