Romans · 11 min czytania
Zagubione serce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poznaliśmy się ponad dwa lata temu, gdy Ania przyszła do mojej agencji nieruchomości. Chciała wynająć mieszkanie dla firmy i zależało jej na czasie. Olśniła mnie od pierwszego wejrzenia swoją pewnością siebie, a zarazem delikatnością. Zdecydowana, konkretna, ładna. Nie mogłem się skupić na rozmowie, wpatrywałem się w jej kuszące usta. Spędziliśmy cały dzień wyszukując tego jedynego lokum. Przy negocjacjach uległem pod warunkiem, że pójdzie ze mną na kolację i tak się zaczęło. Wszystko układało się po naszej myśli. Ania, dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu, dostała w pracy awans. Kupiliśmy nowe auto i rozglądaliśmy się za własnym mieszkaniem. Byłem naprawdę szczęśliwy. - Chyba nadszedł czas na następny krok - mówiłem do siebie w myślach od pewnego czasu. Wczoraj chciałem zrobić mojej dziewczynie niespodziankę, tak bez okazji. Kupiłem po drodze kwiaty i poszedłem odwiedzić ją w firmie, w której pracowała od paru lat. Gdy otworzyłem drzwi do jej biura, stanąłem jak wmurowany. Zaskoczyłem Anię w dwuznacznej sytuacji z jej szefem. Wyszedłem po chwili, jakbym pomylił pokoje. Obrażony na cały świat i na to, co zobaczyłem. Blady jak ściana, na ugiętych nogach, oparłem się o drzwi. Uśmiech opadł niczym jesienny liść z drzewa. - Trzeba było jeszcze przeprosić! - ironizowałem pod nosem ze złością w oczach. Zrozumiałem skąd się wzięła podwyżka, po prostu w pracy trzeba było się czasem napieprzyć, żeby coś osiągnąć! Po chwili wybiegła za mną poprawiając bluzkę. - Zaczekaj! - złapała mnie za ramię. - To nie jest tak jak myślisz - próbowała się wytłumaczyć. Lecz ja nie wierzyłem w bajki, wiedziałem co widziałem. Nie potrafiłem pozbierać myśli, wysłuchać, wybaczyć. Wyrwałem się jej z niezręcznego uścisku i pobiegłem długim korytarzem. Burza mózgu zagotowała głowę. Szukałem wyjścia z krępującej sytuacji. - Boże, jaki ja byłem głupi? - pytałem retorycznie. Budynek zdawał się nie mieć końca. Wszedłem za rogiem do pierwszego lepszego gabinetu ochłonąć. Cisnąłem kwiaty do kosza, westchnąłem próbując powstrzymać płacz. Łza zakręciła się w oku i zawisła na krawędzi. Po chwili oddechu ktoś złapał za klamkę od drzwi. Schowałem się pod biurkiem niczym przestraszony uczeń w szkole. Do pokoju weszła tajemnicza nieznajoma. Usiadła na krześle przede mną. Zdjęła eleganckie buty na obcasach opierając stopy na dywanie. Niemal dotknęła mnie palcami! Wstrzymałem oddech na chwilę, serce biło jak szalone, jakbym robił coś złego. Zagłębiłem się mimowolnie wzrokiem na jej opalonych udach, delikatnie zakrytych przez czarną, służbową spódnicę. Przez chwilę odpłynąłem myślami, znalazłem ukojenie. Jej nogi były soczystą drogą do celu. Niczym Pola Elizejskie, prowadziły do Łuku Triumfalnego. Zauważyłem, że nie miała na sobie bielizny, co spotęgowało rosnące we mnie podniecenie. Pokusa w zasięgu ręki przełamała nieśmiałe spojrzenie. Przybliżyłem usta do jej małych, seksownych stóp. Delikatny masaż dłońmi piął się po drabince sukcesu. Zaskoczona moją obecnością, nie opierała się. Coraz śmielej rozchylała nogi. Podciągnęła spódnicę, zachęcając do dalszych pieszczot. Uległem wskazówkom rozpalonego ciała nieznajomej. Zwilżyłem usta i zanurzyłem się u bram rozkoszy czułym pocałunkiem. Serce biło mocniej wraz z głośniejszym i szybszym oddechem partnerki. - Nie przestawaj! - westchnęła lekko zasapanym głosem, gdy próbowałem wstać z kolan. Przycisnęła dłońmi moją głowę do łona i oparła nogi o biurko. Chwyciłem ją mocniej za pośladki, a język odkrywał tajemną magię uniesienia. - Mocniej! - wydusiła półszeptem i wiła się na obrotowym krześle. W końcu pozwoliła mi wyjść z niewygodnej pozycji. Uległa całkowicie, czekając na dalsze posunięcia. Zatraciliśmy się w kołysance gorących ciał. Zagłębiłem się w niej, rozerwałem guziki delikatnej, satynowej koszuli. Jęknęła, zmysłowo przygryzła wargę i spojrzała na mnie przymrużonym okiem. Złapałem ją za pełne piersi i docisnąłem do biurka. Zrzuciliśmy wszystko, co się na nim znajdowało, nie zważając na hałas. Solidny szwedzki stół wytrzymał niebezpieczną grę przypadkowych kochanków, zakończoną niepowstrzymanymi okrzykami w geście triumfu. Leżeliśmy tak bez ruchu, spełnieni, wtuleni w siebie, zupełnie obcy. Oddychaliśmy głośno. Zadowolenie przebiło się przez krople potu, spływające po całym ciele. Myśli odpłynęły z pełnej problemów głowy. Błogi stan przerwało pukanie do drzwi. Wystraszyłem się, onieśmielony podciągnąłem szybko spodnie. Spojrzałem na bezbronną nieznajomą. Miałem wrażenie, że czas stanął w miejscu. Wyglądała tak pięknie, prawdziwe uczucie rysowało się na jej twarzy. Wyciągnęła do mnie rękę, jakby nie zważając, że zaraz ktoś mógł wejść. Zawahałem się przez chwilę i wyszedłem...
Za drzwiami czekała skruszona Ania, spuchnięta od łez rozpaczy. Złapałem ją za rękę i odciągnąłem od pokoju, bojąc się przyłapania na gorącym uczynku. Teraz ja czułem się winny, gotów tłumaczyć z przypadkowego seksu. Myśli walczyły ze sobą w zamkniętym umyśle. - Czy mogła coś słyszeć? Czy mam zamknięty rozporek? Czy kutas pulsujący jeszcze w spodniach opadł czy stoję z w