Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 11 min czytania

Zagubiony

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

..1..

- Eh... – westchnęła kobieta siedząca za biurkiem w kącie klasy. Wyglądała na ok. 45 lat, jej cera była szpakowata, pełna grud i grudek, głos był zniszczony przez papierosy. Czerwone, kręcone włosy wiły się we wszystkie strony odchodząc od głowy niczym sprężyny, tworzyły swego rodzaju kopułę – Teodor, znowu nic nie umiesz, powiedz coś wreszcie! - Nic nie umiem, chcę usiąść – odparł chłopiec, a w jego głosie dało słyszeć się bezinteresowność. Miał 175cm wzrostu, czarne gęste włosy obcięte nisko nad głową. Ubrany był w czerwony gruby kangurek, szerokie opuszczone do granic możliwości spodnie jeansowe. - Teo... – tak zdrobniale lubiły nazywać go nauczycielki – nie możesz tak w nieskończoność, czwarty raz cię pytam przez ostatnie 2 tygodnie i znowu nic?! Przecież znasz odpowiedź na moje pytanie, zawsze, nawet jak nie byłeś świetnie przygotowany potrafiłeś odpowiedzieć sensownie na moje pytania... postaraj się... - Chcę usiąść – gwałtownie wtrącił Teodor przerywając wypowiedź czerwonowłosej kobiety. - Zatem usiądź – zrezygnowanie emanowało ze słów wypowiedzianych przez nauczycielkę – Ale pamiętaj, nie zaprzepaść takiego talentu jakim zostałeś obdarowany. Chłopiec nic nie odpowiedział, po prostu odwrócił się od nauczycielki i pomaszerował do ławki. Siedział na trzecim stanowisku od tablicy w środkowym rzędzie.

** Godzina 13:00. Przerwa między lekcjami. Pokój nauczycielski. - Renatko poczekaj! – Nauczycielka języka polskiego, ta o czerwonych głosach wykrzyknęła machając lewą ręką. – Poczekaj kochana, chcę z Tobą porozmawiać. - Witaj Gabrysiu. - Tak witam cię skarbie, przepraszam, że ci głowę zawracam, ale chciałam się dowiedzieć czy Teodor Kamiński zachowuje się ostatnio dziwnie na twoich lekcjach? – podekscytowanie i chęć uzyskania odpowiedzi, to zapewne czynniki słyszalne w głosie Gabrieli. - Ahh.. – westchnęła Renata opuszczając głowę, na lewym policzku miała mały ogródek włosów, przynajmniej tak to wyglądało. – To prawda, taki mądry chłopiec.. od jakiegoś czasu w ogóle przestał jak gdyby żyć. Nie udziela się na lekcji, co zwykł robić, w ogóle się nie śmieje z kolegami, co tez weszło mu w nawyk. Dziwny jakiś się zrobił, zawsze był jednym z najbardziej błyskotliwych w klasie, jak nie w szkole.. chociaż do nauki nigdy nie miał zamiłowania. - No właśnie – z zadumą odparła polonistka – To się staje mało śmieszne, może on ma jakieś problemy? Tak los chciał, drzwi do pokoju nauczycielskiego otworzyły się i przeszła przez nie niska niepozorna istota – psycholog szkolny. Rozglądnęła się dookoła, znalazła wzrokiem dwie koleżanki Renatę i Gabrielę, na jej twarzy pojawił się uśmiech i szybszym ruchem poczęła się przemieszczać w ich stronę. - Cześć Edypo – obydwie nauczycielki prawie jednocześnie odezwały się na widok zbliżającej się Edypy. - Witam słonka, jak leci? - Edypko mamy do ciebie pytanie... odnośnie – tutaj Gabrysia się zawahała – Teodora Kamińskiego, wiemy, że chodzi do ciebie na wizyty, czy możesz nam cos o nim powiedzieć? - Złotka, to jest trudna sprawa i na pewno bardziej rozbudowana niż się wam wydaje. W sumie nie powinnam wam o tym mówić, ale wiem, że troszczycie się o Teo, jak o własne dzieci więc wam powiem – Edypa mówiąc to nieświadomie skuliła się, chowając głowę między barki, a z każdym wyrazem jej głos stawał się cichszy. Mówiła szeptem – Teodor ostatnio przeżywa trudne chwile, jego rodzina ma problemy. Ojciec, do niedawna biznesmen upadł, eh, w sensie upadła jego firma. Musiał sprzedać dwa tiry i motel, a i to nie pomogło na spłatę długów. Jego matka, na wieść o złej sytuacji finansowej, jak na ironie popadła w alkoholizm. – Edypa lekko zachichotała, ale raczej nie z chęci śmiechu, tylko dla podkreślenia ironii - Teo przeżywa teraz trudne chwile, prawdę mówiąc zwątpił w sens swojego życia, wydaje mu się, że było tak dobrze, że jego rodzice pracowali całe życie i coś osiągnęli a tu bum! – pani psycholog wypowiadając „bum” użyła podwyższonego tonu, przy czym podniosła ręce do góry – W jednej chwili stracili wszystko. Teodor przestał kumplować się z dotychczasowymi przyjaciółmi, wstydzi się po prostu. - Ale czego się tu wstydzić! To nie jego wina – z podekscytowaniem wtrąciła Renata, las włosów na jej policzku wydawał się czerwienieć dookoła. - Właśnie tego jeszcze nie obcykałam – Edypa pracując z młodzieżą od tylu lat nabyła parę słów, których używa w codziennym życiu – muszę się koniecznie dowiedzieć. Poza tym nie wiem nic. – Już miała kończyć, gdy cos jej jeszcze wpadło do głowy – A! Jeszcze cos, Teodor popadł chyba w złe towarzystwo, inni uczniowie „donieśli” mi – wyraz „donieśli” został szczególnie wyolbrzymiony -, że zadaje się z naszą miejską patologią.

W całej szkole rozległ się dźwięk dzwonka. Nauczycielki zamieniły jeszcze kilka słów, po czym każda z odpowiednim dziennikiem udała się w swoją stronę. Sprawa Teodora na pewno nie pozostaje im obojętna, wszystkie myślą o niej intensywnie.

..2.. Mamę Teodora zbudził dźwięk otwieranych drzwi frontowych. Otwieranie masywnego zamka gerdy sprawiało wiele…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%