Historia · 2 min czytania
Zakarzoński Kraj cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wracał Kozak rano pola. Pot rzęsisty leje z czoła. Konie z orki do stajni zagania. Ślinka mu cieknie na myśl śniadania.
Uciął sobie pajdę puszystego chlebka, Do tego kubeł podstanego mleczka. Kalosze ognojone z nóg zsuwa, Miskę krwistej kaszany z apetytem wsuwa.
Nagle tłum za oknem dostrzega Kufajkę zakłada i czym prędzej tam podbiega. Pyta z wściekłością starej szewczenkowej O czym tak babki prawią po mszy porankowej. Wysłuchawszy wszystkich babinek wywody musie poprowadzeniu Ukrainy do pełnej swobody on tylko nos zmarszczył w miejscu podreptał srogą minę zrobił jakby ktoś mu odcisk zdeptał.
Gałki na wierzch wybałuszył I dewotki przekleństwami poruszył. Podparł się w boki na Kozaka I jego wypowiedź…