Romans · 9 min czytania
Zakazano mi Cię kochać, część 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był piękny poranek czerwca. Promienie słońca dopiero co przebijały się przez wierzchołki drzew i odbijały się od trawy zmoczonej całonocnym deszczem. Słychać było radosne ćwierkanie ptaków i szczekanie psów. Wioska z kilkoma małymi domkami usytuowanymi przy drodze wyglądała na całkiem uśpioną. Mężczyzna z domu z czerwonej cegły nie wyszedł jeszcze by wyprowadzić bydło na pastwisko, a jego żona nie wsiadła jeszcze do samochodu by, jak co dzień, pojechać na zakupy. Nie była to jeszcze pora do wstawania do pracy. Było także jeszcze za wcześnie dla dzieci, które korzystały z wakacji spędzając czas na podwórku do późnej nocy. Tylko jeden dom wydawał się nie pasować do otaczającej go sennej ciszy. Biały z czerwonym dachem, gdzieniegdzie zarośnięty wijącym się bluszczem i dawno nieprzycinaną trawą, stał samotnie najbliżej lasu, oddalony od głównej drogi i odgrodzony od innych czerwonym, zniszczonym płotem. Pies właścicieli – postarzały owczarek niemiecki – przechadzał się koło otwartych okien strzygąc co rusz uszami. Reagował w ten sposób na podniesione głosy znanej mu osoby. -Mamo! Rafał! Dostałam się! Nie wierzę, dostałam się! Pies nie usłyszawszy swego imienia zwiesił smętnie pysk i wrócił do budy. Wrócił do snu, z którego wcześniej wyrwały go krzyki. Tymczasem, kiedy on zamykał oczy, kobieta i chłopak obudzili się nagle w tym samym momencie. Kobieta – już po czterdziestce - szybko włożyła stopy w klapki leżące obok łóżka i pobiegła do pokoju córki. Chłopak tylko zamrugał oczami i znów położył głowę na poduszkę, próbując sobie przypomnieć sen, z którego go wyrwano. Nie przejął się krzykami, bo wiedział, że prędzej czy później dowie się, co się stało. I wiedział, że będzie tego słuchał jeszcze przynajmniej przez kilka dni z rzędu. Kobieta tymczasem stanęła za córką siedzącą przy biurku, na którym stał otwarty laptop. Widziała stronę internetową, którą oglądała dziewczyna już kilka razy, ale zawsze był tam tylko zielony napis: {i}trwa rekrutacja – oczekiwanie na wyniki{/i}. Teraz pojawił się inny napis – czerwony. {i}Kandydat przyjęty na studia{/i}. Ucieszona przytuliła córkę, pogratulowała i opuściła jej pokój, by ta nie zauważyła jej prawdziwej reakcji. Wiedziała, że ten dzień nadejdzie, ale nie potrafiła się cieszyć. Martwiła się, bo nie wiedziała, jak sobie sama z tym wszystkim poradzi. Jeszcze rok temu, gdy żył jej mąż, nie bała się o przyszłość. Wtedy Rafał był na drugim roku studiów, a Magda w trzeciej klasie liceum. Stać ich było na studia syna i na wynajęcie mu mieszkania w miejscowości, w której studiował, a książki dla córki zawsze kupowali nowe. Choć sama powiedziała dzieciom, że po wypadku ojca nie muszą rezygnować ze swoich marzeń, wiedziała, że to tylko pusta obietnica. Ledwo zarabiała na utrzymanie domu i najpotrzebniejsze zakupy. Podupadała też na zdrowiu, ale nie chciała, by dzieci to zauważyły. Usiadła przy kuchennym stole starając się nie płakać. Magda tymczasem z uśmiechem na ustach otworzyła drzwi do pokoju brata i wskoczyła mu na łóżko specjalnie lądując na jego nogach. Wiedziała, że nie spał, bo zawsze, gdy w domu ktoś podnosił głos, Rafał zawsze reagował pierwszy. - Dostałam się. Rafał nie otwierając oczu uśmiechnął się lekko chowając usta pod kołdrę. Wiedział o tym. Nie było innego wyjścia. Kto, jak kto, ale ona jedna zasługiwała na to, by móc studiować to, co marzyła. Nie poruszył się udając, że śpi. Lubił ją wkurzać. Ona jednak pochyliła się nad nim i pocałowała go w policzek. -Dziękuję – wyszeptała i lekko się podniosła z zamiarem wstania z łóżka, lecz Rafał w tym momencie obrócił się szybko na łóżku, złapał ją mocno i przytulił do siebie. -Nie ma sprawy. Gratuluję. Tata byłby z ciebie dumny. Zaśmiała się głośno przez zły. -A teraz uciekaj. Muszę wstać. I oddaj mi w końcu laptopa, Mała. -Nie jestem Mała – powiedziała udając wkurzoną i wyszła z pokoju. Mówiła prawdę. Była, jaka była, ale na pewno nie była mała. Miała 170 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę i długie zgrabne nogi. Rude włosy i piegi odziedziczyła po tacie. Mimo zakazu opalania się była naprawdę piękna. Dużo osób jej to mówiło, ale ona nigdy nie popadła przez to w samouwielbienie. Wręcz przeciwnie. Zawsze uważała, że jest dość przeciętna, bo…