Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Muzyka · 3 min czytania

Zakręt - rozdział 4.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Muzyka płynęła Blanką. Przepełniała całą jej duszę. Czuła, że niebo staje dla niej otworem. Mogła zrobić wszystko. Była panią życia swojego i każdego człowieka, stworzenia na ziemi. Nigdy wcześniej się tak nie czuła. Cały świat wirował. Widziała roześmiane twarze - Siwego, Żuża i Czity. Świru szedł w jej kierunku, wyciągał rękę, stał nad nią, tańczyła z nim w rytm pozytywnych wibracji, przytuliła się do niego... Nagle poczuła bolesne uderzenie w głowę. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Czitę. Było już ciemno. Koleżanka pomogła jej wstać. Nie było przy nich ani Siwego ani Żuża. - Co się stało? Gdzie są chłopacy? - zapytała Blanka. Spojrzała się na nią nieswojo. - Nic nie pamiętasz? - zapytała kumpelkę. - Nie, a co mam pamiętać?! - krzyknęła zaniepokojona Blanka. - Pamiętam, że wypiłam piwo i nagle zrobiło mi się tak błogo... - Chyba w marzeniach... - zadrwiła. - Jest godzina 21, koncert trwa już od ponad pół godziny, a ty przez ten cały czas się non stop śmiałaś, nie mogliśmy cię uspokoić. Nie wiedziałam, co z tobą jest. Wpadłam w panikę... Wtedy Żużu poinformował mnie, że to nie było zwykłe piwo... - przerwała . - Co?! A jakie?! - emocje Blanki zaczęły przejmować górę. - No, mów!!! - W naszych piwach była niewielka zawartość sproszkowanego haszyszu... W moim browcu było…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%