Inne · 4 min czytania
"Zalecana wizyta u..."
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stoi na nim szklanka pełna wody, ścieka po niej kropla po kropli gorzka kawa, zimna już.... Stwarza wrażenie, iż pełna jest powagi, wręcz majestatyczna i co najgorsze świadoma swego haniebnego czynu... Wokół spodka tworzy się malutka kałuża, nawet ładna w chwilach, gdy odbija się od niej promyk słońca i tak już zachodzącego... Rozczepia się na tysiące barw... Całe ich widmo. Krążek mieszaniny zasycha, stając się utrapieniem dla stołu, pomimo, iż było tak pięknie... On cierpi pogrążając się w kolejnych łkaniach nocą... Gdy ten piękny księżyc zagląda do mieszkania... Wtedy śpię i śnię o tym jak mogło być ,czego nie być powinno ,a co zaistnieć mogło... Pamiętam każdą naszą wspólną chwilę pełną rozmów, tych poważnych lub mniej, i tę przesyconą erotyzmem... Nasze oddechy łączące się w jeden, tak niesłychanie ciężki, nasze dłonie splecione w jedną... To wszystko tak piękne i wyjątkowe... To poczucie bezpieczeństwa, którego jednak nie posiadł owy stół. Teraz tylko ona się liczy ,ona dominuje nad jego autonomicznością, wolnością, suwerennością... To ona teraz jest najważniejsza... Tak ja kiedyś... A może to jeszcze trwa, może potrafię jeszcze to uratować... -„Widzisz, a miałaś tego nie zepsuć! Nie dopuścić do tego!”- krzyczy we mnie dusza chowająca w swych czeluściach cicho i umiejętnie skrywane plany i zamierzenia... Moja nadgorliwość, moje starania spaliły na panewce... Hmmm-tak pospolite powiedzenie, a jednak doskonale ujmujące całą esencję mych myśli... Jak ten „napój szczęścia”, dominator, manipulujący wszystkim , włącznie z naszą świadomością... Wywołuje złudne wizje, halucynogenne postacie znikające wraz ze słabnięciem jej wpływu na ludzki organizm... To przyjaciółka kofeinka pozwala na wielogodzinne rozmyślania nocą, na wspomnienia, które bez jej cudownego wpływu w…