Komputery · 6 min czytania
Zamknięte Anioły
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kilkanaście miesięcy temu mając więcej czasu i chcąc go spożytkować w miarę zadowalający mnie sposób zostałam chwilowo wolontariuszem. Pomagałam przy opiece nad dziećmi niepełnosprawnymi i chorymi umysłowo. Uwagę moją zwróciła pewnego razu pewna dziewczynka. Która miała problemy z mówieniem. Tak jakby nie chciało jej się i już. Pracując tam kilka miesięcy nie wiem czy z tego co powiedziała można byłoby sklecić z 10 pełnych zdań. No ale wtedy uważałam to za normalne. I przyjmowałam to jako normalną kolej rzeczy. Jest bardzo ładną, miłą i sympatyczną osóbką, ma piękny uśmiech, niezłą figurę i wewnętrzną blokadę, która pozwala jej normalnie funkcjonować w normalnym, z pozoru, rzeczywistym świecie. Ostatnio, co widać, myślę bardzo dużo, a stonka rozrasta się w makabrycznym i moim zdaniem szybkim tempie. Szkoda tylko, że powód jej powstania jest jeszcze bardziej makabryczny. Ale już myślę o jakiejś nowej stronce, jeszcze nie wiem o czym, ale coś mi się kojarzy powoli. Jakoś muszę zapełniać teraz swój czas, bo ostatnio wydaje mi się, że mam go makabrycznie dużo. Mimo, że średnio dziennie nie ma mnie po 6 godzin, mimo, że czytam, uczę się to teraz z miłą chęcią z kimś podzieliłabym się swoim wolnym czasem. Najlepiej z dobrym przyjacielem. Ale póki co, wolę samotność. Nie chcę, aby ktokolwiek słyszał już z moich ust smęcenia na jeden i ten sam temat. Pozostawiam go samemu sobie. Musi się jakoś rozwiązać. Odłożyłam go na półkę pt. Sprawy nie skończone, co nie znaczy, że mam zamiar je kończyć. No, ale nie miało być tu nic związanego, więc najlepiej jak jednak wrócę do tego co jest tu ważne.... No więc nie jedna osoba się teraz zdziwi. Bo przecież pisałam, że przyjęłam to i, że się z tym faktem pogodziłam... Otóż jakieś kilkanaście dni temu zaczęłam ową dziewczynkę spotykać ponownie i przyszła mi do głowy pewna myśl. Jest ona krótka, ale mam nadzieję, że uda mi się ją tutaj rozwinąć choć w pewnym stopniu. Zaczęłam zastanawiać się nad tym dlaczego w pewnym momencie (głównie przypadki, które spotkałam w życiu dotyczyły dzieci) człowiek mówiący po prostu mówi i przestaje mówić, ot tak dla nas z niewiadomych dla nas powodów. Pewnie prawie każdy powie w tym momencie, bo coś się stało i, że nie ma o czym filozofować, otóż mnie interesuje owy powód i mam zamiar w najbliższych dniach o tym pisać i rozmyślać. Może zacznę od takiego powodu, dziecko od samego początku miało problemy z mówieniem, ale nikt tym zbytnio się nie przejął, była to wszak zwykła i przeciętna rodzina. Miała większe problemy na głowie niż przejmowanie się "taką…