Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

ZANIM OBUDZI NAS ŚWIAT

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pierwsze promienie słońca nieśmiało wpadały przez okno. Zatrzymywały się na ścianie nieruchomo, przyczajone, aby po chwili zacząć swoją wędrówkę po obrzeżach naszej sypialni. Ona spała tak spokojnie. Skąpana w białej pościeli. Spokojny oddech podnosił Jej piersi i opuszczał. Leżała na plecach, co pozwalało mi przyglądać się delikatnym rysom twarzy. Była taka łagodna, nieświadoma otaczającego Ją świata. Długie włosy rozrzucone na poduszce błyszczały niepojętym blaskiem nowego dnia. Rzęsy niczym motyle usadowione na najwspanialszym kwiecie jej oczu, czuwały dzielnie, gotowe w każdej sekundzie poderwać się do lotu. Chociaż zawsze powtarzała, że są za krótkie i chce takie jak ja mam. Dla mnie były zawsze szczególne, bo jej. Oddech powoli rozchylał czerwone usta, tak często szepczące słowa, od których topniał cały lód serca. Stałem odwrócony tyłem do okna przyglądając się jak na jej ustach pojawia się uśmiech, zwiastujący piękny sen. Właśnie takie wspomnienia człowiek chce nosić całe swoje życie w pamięci. W tej chwili rozumiałem, że tylko to się liczy tak miało zostać na wieki. W mojej podświadomości tworzył się obraz, wyryty najostrzejszym dłutem. Smutek mnie ogarniał na wspomnienie tych wszystkich poranków, wieczorów i dni spędzonych z dala od niej. Tak niewiele mamy czasu na ziemskie podróżowanie, tak bardzo jesteśmy nieświadomi tracenia cennych sekund w naszym zabieganym życiu. Boję się tych wspomnień, które uleciały z mej pamięci tych, kiedy byłem szczęśliwy, gdy mój świat był tak bardzo kolorowy. Dziś moje ogrody pogrzebały popioły bezużytecznych czynności, zabiegania, samotności. Patrzyłem na nią, jej usta poruszały się w niesłyszalnym dla mnie szepcie. Opowiadała mi swoje sny, tak często nieświadomie. Słuchałem jej słów i wierzyłem, że tam gdzieś, dokąd ucieka myślami istnieje jej wymarzona kraina. Widziałem ją oczyma wyobraźni idącą na bosaka pośród zielonych traw i polnych kwiatów, które chwytają jej ulotne muśnięcia stóp, gdy biegła po łagodnym zboczu skąpana w blasku słońca, w powiewie wiatru, który rozczesuje jej włosy delikatnymi palcami. Ten sielankowy obraz zakłóciło mi poruszenie w jednym z kątów sypialni. Odwróciłem się w tę stronę. Ściana zaczęła się rozpada na najdrobniejsze kawałki. Po chwili cały świat eksplodował, zmieniał kształty, aż przybrał zupełnie inną postać. Teraz stałem na poboczu drogi. Kręcili się tu strażacy, policjanci, sanitariusz. Wszyscy ubrani w peleryny przeciwdeszczowe w jaskrawych kolorach. Podszedłem parę kroków i ujrzałem samochód roztrzaskany na drzewie. Jego przednia maska była zawinięta wokół pnia, silnik został wgnieciony do środka, podszedłem bliżej... Znów zawirował świat. Niczym miliony małych klocków przeobraził się w sypialnie naszego mieszkania. Słońce delikatnymi promieniami gładziło Jej twarz, skronie, powieki. Otwarła oczy świecące w tym świetle niczym małe ogniki. Przeciągnęła się leniwie na łóżku niczym kotka prężąc swoje smukłe i zmysłowe ciało. Patrząc na Nią skąpaną w bieli, myślałem tylko o tym, aby pieści każdy kawałek jej ciała centymetr po centymetrze. Patrzyła teraz w moją stronę uśmiechając się łagodnie. Jej wzrok wędrował gdzieś po…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%